Recenzje

Abominacja. Dziedzictwo Frankensteina – recenzja

Chyba od początku swojej planszówkowej drogi zawsze byłem nieco bardziej sucharkowy. Nigdy nie miałem nic przeciwko ameri, ale nie znam tego gatunku na tyle, żeby móc cokolwiek o nim pisać. Z pewnością nie zdziwi Was więc, że Abominacja: Dziedzictwo Franktensteina trafiła na moją listę gier do przetestowania gdy tylko pojawiła się informacja o polskiej edycji. Mimo, że klimat w niej jest niemal namacalny, to w swojej mechanice nadal pozostaje klasycznym euro. Jeśli ciekawi Was, co wyróżnia ten tytuł i czy warto po niego sięgnąć, zapraszam do recenzji.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: ok. 120 min
Główne mechaniki: worker placement, dice rolling
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲 🎲

Abominacja – krótki opis zasad

W grze Abominacja jako grupa naukowców próbujemy odtworzyć eksperyment przeprowadzony dwadzieścia lat wcześniej przez Wiktora Frankensteina. Podobnie, jak na kartach powieści Mary Shelley, my również staramy się powołać do życia monstrum poskładane z części ciała nieboszczyków.

Na początku każdy z graczy otrzymuje kartę postaci. Każda postać posiada indywidualną umiejętność, z której korzystać będziemy w trakcie rozgrywki. Następnie otrzymujemy kartę laboratorium. Wydzielono na niej obszar do magazynowania organów oraz stół, na którym złożymy potwora. Na planszetce znajdują się także trzy wskaźniki cech określających naszą postać – człowieczeństwa, wiedzy i reputacji.

Rozgrywka trwa szereg rund i kończy się w momencie, w którym jeden z graczy ożywi monstrum lub gdy znacznik kapitana (końca gry) dotrze do końca toru opowieści. Każda runda dzieli się na cztery fazy: wydarzeń, miasta, laboratorium i przygotowania.

Faza wydarzeń

W fazie wydarzeń pierwszy gracz odkrywa kartę ze stosu wydarzeń i odczytuje jej treść. Trafimy wśród nich na spotkania działające na wskazanego gracza lub wydarzenia odnoszące się do konkretnego miejsca na mapie. W efekcie może dojść do zablokowania danej lokacji na całą turę, zmiany statystyk graczy, czy też do egzekucji na placu miejskim.

Faza miasta

Podczas fazy miasta naprzemiennie wysyłamy naszych naukowców i asystentów na mapę Paryża w celu pozyskania narzędzi i materiałów niezbędnych do przeprowadzenia eksperymentu. Asystenci są pionkiem niższego rzędu, więc niektóre lokacje są dla nich zablokowane. Inne z kolei przyniosą nam więcej korzyści, jeśli wyślemy do nich naukowców. Miejsc na mapie jest kilkanaście, nie będę więc opisywał każdego. Kluczowymi są te, w których pozyskamy materiały, do budowy części ciała naszej abominacji. Możemy na przykład wykopać je na cmentarzu, wykraść zwłoki z lokalnej kostnicy, czy też odwiedzić rzeźnię by zdobyć materiały odzwierzęce. Te ostatnie są słabiej punktującym zamiennikiem organów ludzkich. W dokach swoje usługi za odpowiednia opłatą oferują łotrzy i hieny cmentarne. Możemy nawet posunąć się do morderstwa zdobywając najświeższe materiały, zwracając tym samym uwagę policji oraz tracąc punkty człowieczeństwa.

Wiele miejsc na planszy pozwoli nam modyfikować nasze statystyki. Przykładowo wygłaszając wykład na akademii zwiększymy naszą reputację. Jest to o tyle istotne, że zwiększanie statystyk oprócz tego, że odblokuje nam dostęp do nowych miejsc, czy jak w przypadku wiedzy pozwoli na budowę bardziej zaawansowanych części ciała, to zdobędziemy dzięki nim punkty zwycięstwa albo odblokujemy nowe pionki. Na rynku z kolei sprzedamy niechciane materiały oraz kupimy bloki lodu i butelki ledejskie niezbędne do reanimacji potwora. Możemy też odwiedzić miejsca, które pozwolą na pozyskanie kart. Karty te albo zapewniają jednorazowy bonus lub też mogą zostać użyte do minimalizacji szkód wynikających z nieudanego ożywienia potwora w fazie laboratorium.

Faza laboratorium

W trakcie fazy laboratorium każdy gracz niezależnie od pozostałych może budować części ciała monstrum. Oprócz organów, kości, krwi i mięśni, musimy również dysponować odpowiednią wiedzą. O tym, jakie materiały i jaka wiedza potrzebne są do zbudowania danej części informuje nas karta anatomii. Budowa elementów potwora nie tylko przybliża nas do wyzwolenia końca gry ale też zwiększa poziom wiedzy i daje natychmiastowe punkty zwycięstwa. Każda część ciała punktuje inaczej, a wpływ na punktację ma również stopień rozkładu użytych materiałów. Samo budowanie naszej abominacji również przebiega etapowo. Najpierw budujemy trzon składający się głównie z mięśni i kości, a przed ożywieniem każdy element musimy pokryć skórą. Następnie możemy przejść do próby ich reanimacji. W zależności od liczby użytych butelek ledejskich, rzucamy odpowiednią ilością kości. Jeśli nam się poszczęści, umieszczamy na elementach stwora znaczniki ożywienia, jeśli nie, mogą one ulec zniszczeniu. Przed przejściem do kolejnej fazy, możemy jeszcze wysłać materiały z naszego laboratorium do magazynu, z którego sprzedamy je na rynek w fazie miasta.

Faza przygotowań

Ostatnią fazą jest faza przygotowań. Rozpoczynamy od rozkładu materiałów, czyli od przesunięcia ich o jedno pole w prawo na torze rozkładu. Trzeba pamiętać, że krew przekraczając drugi stopień rozkładu staje się niezdatna do użycia. Jeśli dysponujemy zakupionym w fazie miasta blokiem lodu, topi się on, jednak nasze materiały nie ulegają rozkładowi.

Zwycięzcą tradycyjnie zostaje gracz z największą ilością punktów na koncie. Oprócz tych zdobytych w trakcie rozgrywki, na koniec punktuje każda ożywiona część ciała abominacji. Premiuje także rozwinięcie się na torach statystyk oraz zrealizowanie kafelków celów obecnych na planszy.

Abominacja – krótka recenzja

Abominacja w swojej mechanice nie wprowadza niczego rewolucyjnego. Korzystamy ze swoich pracowników, wysyłamy ich na rozmaite pola na planszy, w trakcie gry odblokowując kolejne i osiągając coraz wyższe pułapy na trzech torach. Ten schemat z pewnością jest Wam znany.

Jednak Tym, co przyciąga do Abominacja jest jej oryginalny setting. Nie co dzień mamy przecież okazję by grabić zwłoki w poszukiwaniu jak najświeższych części ciała. Z pewnością jest to coś dzięki czemu wiele osób zdecyduje się na sprawdzenie tego tytułu. Na  naszym rynku jednak nieczęsto pojawia się gra osadzona w klimatach horroru.

Plusy i minusy

Zdecydowanym plusem jak już wspominałem jest oryginalny setting. Nawet w instrukcji znajdziemy wiele cytatów książki Mary Shelley, autorki Frankensteina. Sama plansza i karty również pomagają w oddaniu klimatu – na kartach znajdziemy ilustracje ciał w różnym stanie, zależnie od tego w którym miejscu będziemy szukać. Samo patrzenie na obrażenia denatów i domyślanie się, co było przyczyną zgonu jest „przyjemne”. Tego typu mroczny setting nie jest częsty w grach euro, a mi bardzo przypadł do gustu. Abominacja jest tematycznym euro, gdzie fabuła nie jest oderwana od rozgrywki. Tutaj rzeczywiście czuje się, że akcje to nie tylko wystawienie na planszy drewnianego ludzika i wzięcie w zamian kostek, jak ma to miejsce w wielu innych gier z gatunku worker placement.

Podoba mi się także aspekt rozkładających się elementów ciała. W zależności od tego skąd pozyskujemy ciało, jego elementy mogą znajdować się w różnym stopniu rozkładu. Przykładowo wykopując ciało z cmentarza nie będzie miało ono w sobie krwi – logiczne, prawda? Wymusza to na nas planowanie swoich akcji z wyprzedzeniem.

Kolejnym atutem są karty postaci – nie ma ich wiele, jednak są na tyle różne, że rzeczywiście potrafią ukierunkować sposób rozgrywki. Przykładowo w przypadku postaci, która nie traci człowieczeństwa, częściej będziemy korzystać z akcji zabójstwa. Każda z nich ma także zarysowaną historię. Nie wpływa to na rozgrywkę, ale ponownie pomaga bardziej „zanurzyć się” w tematyce.

Tym co mi trochę przeszkadza jest długość rozgrywki. Grając w wariant standardowy najpierw musimy każdą część ciała stworzyć, następnie oblec skórą, a dopiero ożywić. To trwa. I po kilku rozgrywkach mam nieodparte wrażenie, że pod sam koniec każdej partii, który powinien być momentem kulminacyjnym całej rozgrywki, nieco tracę nią zainteresowanie. Myślę, że gdyby gra była o kilka rund krótsza, nic by na tym nie straciła.

Warto dodać, że powstały dwa warianty skracające rozgrywkę. Jeden z nich zakłada pominięcie kilku rund i rozpoczęcie z już skonstruowanymi niektórymi częściami ciała. Porównując go jednak z Abominacją jako finalnym produktem, to wariant ten w moim odczuciu za bardzo idzie na skróty. Druga modyfikacja zakłada bardzo istotne zmiany w grze. Są one na tyle inwazyjne, że wymagają wydrukowania nowych planszetek. Główna zmiana polega na tym, że tworzymy już części ciała powleczone skórą. Musimy za nie jednak zapłacić więcej surowców.

Drugim zarzutem jaki mam wobec Abominacji jest losowość przy rzutach kośćmi podczas ożywiania naszego monstrum. Oczywiście zawsze gdy do rozgrywki dołączają kości nie sposób jej uniknąć. Gdyby chodziło jednak o ożywienie lub nie, to ta losowość nie stanowiłaby takiego problemu. Podczas rzutu możemy jednak otrzymać obrażenia, które musimy rozłożyć na wybrane części ciała, co może spowodować ich degradację. Oznacza to, że zależnie od ich stopnia rozwoju zostajemy zmuszeni do odrzucenia danej części ciała lub odwrócenie jej na wersję bez skóry. Na szczęście z pomocą przychodzą nam karty, które pozwalają nam na przerzucanie. Jednorazowo możemy posiadać jednak jedynie 3 i jeśli naprawdę nam nie idzie to nawet one mogą nie wystarczyć.

A jak w parze?

Rozgrywka we dwie osoby jest moim zdaniem najlepsza. Udaje się wówczas okiełznać problem z czasem rozgrywki, a tury graczy przebierają sprawnie. Dzięki temu udało nam się zejść do około 90 minut, co przecież jest dość standardowym czasem jeśli chodzi o rozgrywkę w euro o średniej ciężkości.

Podsumowanie

Abominacja jest grą o bardzo ciekawym settingu, niepozbawioną jednak wad. Mimo to, mam wobec niej pozytywne odczucia i nie odmówię partii, jeśli ktoś ją zaproponuje. Gdyby mechanicznie pewne rzeczy zostały rozwiązane lepiej, Abominacja była grą świetną. Teraz w mojej opinii jest po prostu poprawna i obawiam się, że za jakiś czas po prostu zostanie zapomniana.

Plusy:
– oryginalna i mroczna tematyka
– klimatyczne ilustracje i dużo fluffu w instrukcji
– zróżnicowane karty postaci
– aspekt rozkładających się elementów ciała, który wymusza planowanie akcji

Minusy:
– zbyt długi czas rozgrywki w stosunku do tego co oferuje gra
– spora losowość

Czy gra zostaje w kolekcji? Tak, ale szczerze przyznam, że zachowuję ją głównie przez nieszablonowy setting. Nie mam pewności się utrzyma.

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *