Recenzje

Uciekając przed smokiem. Recenzja Brzdęk!

Lubię gry, w które mechanika deck buildingu jest wpleciona w interesujący sposób. Mimo, że na początku bardzo podobał mi się Dominion, to po kilku partiach okazał się dla mnie po prostu „mieleniem” kart, z którego nie czułem żadnej satysfakcji. Nie twierdzę bynajmniej, że to tytuł niewarty uwagi, ale z pewnością nie jest to gra dla mnie. Odwrotnie było z Wiertła Skały Minerały, gdzie oprócz rozbudowy talii staramy się spełniać cele. Musimy również wiercić, by zdobywać minerały, które z kolei pozwalają na zakup dodatkowych kart. W tę kategorię wpisuje się również Brzdęk, o którym z pewnością już słyszeliście. Jest to świetna gra, która w 2018 roku zdobyła nagrodę Gry Roku oraz Gry dla całej rodziny – moim zdaniem zasłużenie. Okres oczekiwania na nadchodzące dodatki wydaje się być idealnym momentem na powrót do wykradania skarbów ze smoczego skarbca z użyciem właśnie deck buildingu.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: ok. 45-60min
Główne mechaniki: deck building, press your luck,
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲

Brzdęk – krótki opis zasad

Sama rozgrywka w Brzdęku jest bardzo intuicyjna. Grę rozpoczynamy z talią liczącą 10 kart. Posłużą nam one do poruszania się po podziemiach, walki z potworami, czy rozszerzania naszej talii o nowe, potężniejsze karty.

Naszym celem jest  zejście do lochów, wykradnięcie artefaktu i bezpieczny powrót na powierzchnię, zanim smok pozbawi nas życia. Artefaktów jest kilka, a te najcenniejsze ukryte są najgłębiej. W drodze po skarb borykamy się z zamieszkującym podziemia kreaturami, natrafiamy na zamknięte przejścia i eksplorujemy kolejne komnaty. A przy tym wszystkim staramy się nie zbudzić smoka.

W swojej turze wykładamy z ręki 5 kart i wykonujemy związane z nimi akcje. Jeśli karty nam na to pozwolą, poruszamy się po planszy – najpierw w głąb podziemi , a po zdobyciu artefaktu znów na powierzchnię. Za karty z symbolem złotych monet kupujemy nowe z dostępnej puli.

Zapuszczając się na mapie coraz głębiej, trafimy na różnego rodzaju pola. Jaskinie uniemożliwią nam dalszą podróż w obecnej turze, inne do przejścia wymagają klucza, a jeszcze inne kart z symbolem miecza. W trakcie eksploracji zbieramy żetony, które skrywają bonusy – dodatkowe ruchy, eliksiry leczenia czy złoto.

Nie wszystkie karty w Brzdęku są korzystne dla graczy. Niektóre z nich sprawią, że działania naszego śmiałka narobią w podziemiach hałasu. Gdy tak się stanie, umieszczamy na wydzielonym polu kostki tytułowego Brzdęka w kolorze naszego pionka. W momencie, gdy na stół trafi karta z hasłem „atak smoka”, wszystkie kostki z planszy trafiają do worka,  a my losujemy graczy, którzy padli ofiarą smoka. Jeśli wypadnie na nas, gad skraca nasz pasek życia, a gdy ten spadnie do zera, nasza przygoda kończy się.

Długość rozgrywki jest tak naprawdę regulowana przez samych graczy. Jako, że celem gry jest zdobycie i wyniesienie z lochów artefaktu, osoba, która zrobi to pierwsza, wyzwala koniec gry. Prawdopodobny jest zatem scenariusz, że jeden z graczy weźmie najmniej punktujący artefakt i popędzi do wyjścia, podczas gdy reszta zostanie pogrzebana w podziemiach. Jest to o tyle istotne, że za samo wyjście z lochu otrzymujemy dodatkowe 20 punktów.

Jeśli jesteście ciekawi całej rozgrywki, możecie sprawdzić rozgrywkę z kanału Planszą po kostkach:

Pełna rozgrywka i zasady gry

Brzdęk – recenzja

Powiem krótko (a właściwie napiszę) – lubię rozgrywki w Brzdęk. I nawet jeśli po intensywnym ogrywaniu zaczynam czuć przesyt, to gdy od siebie odpoczniemy i gra jakiś czas poleży na półce, chętnie znów po nią sięgam. I mimo wcześniejszego lekkiego znużenia, zasiadam do kolejnej partii z ekscytacją. Brzdęk udowadnia, że aby gra była dobra, nie trzeba wcale wymyślnych mechanik czy skomplikowanych reguł. Nie ma tutaj skomplikowanych zależności, a aby wyjaśnić całe zasady wcale nie trzeba spędzić nad planszą pół godziny.

Plusy i minusy

Tak jak wspomniałem wcześniej – zdecydowanym plusem jest przejrzystość zasad. Dzięki temu do gry z powodzeniem mogą zasiąść osoby w różnym wieku i z różnym doświadczeniem w grach planszowych.

Niewątpliwie za sukcesem Brzdęka stoi fakt, że nie jest to po prostu deck building, a wzmacnianie swojej talii zostało tu sprytnie połączone z innymi możliwościami, tworząc zgrabną całość. Dodany do mechaniki deck buildingu element w postaci zdobywania artefaktów wyzwala dodatkowe emocje. Samo obserwowanie jak nasi przeciwnicy wracają z pełną sakwą na powierzchnię, podczas, gdy my jesteśmy głęboko w czarnej jaskini próbując zdobyć artefakt powoduje szybsze bicie serca.

Przygotowując recenzję Brzdęka grałem w niego prawie codziennie przez blisko tydzień. Nie będę ukrywał, że w pewnym momencie pojawiło się lekkie znużenie. Oczywiście jest to zrozumiałe, ponieważ sama talia kart jest ograniczona. I nawet jeśli mapa jest dwustronna, to w pewnym stopniu schematyczna. Tym bardziej cieszy fakt, że już za trzy tygodnie premiera dodatków, które zdecydowanie urozmaicą całą rozgrywkę.

Jeśli chodzi o wykonanie, to nie mam do czego się przyczepić. Miłym akcentem jest znajdujący się w pudełku woreczek do losowania kostek. Kolejnym atutem są same karty. Przez naszą rękę przewija się  ich wiele, więc na szczęście są one różnorodne i dobrze wykonane. Ilustracje stoją na wysokim i mimo, że podczas gry zabijamy potwory, jak i sami możemy zginąć, klimat jest lekki i pełen humoru. Przyjdzie nam chociażby zmierzyć się z Rzygołakiem Rzygmuntem, czy wywołać atak smoka kartą z wizerunkiem uroczego kotka o nazwie Drakarys.

A jak w parze?

Większość rozgrywek, które mam za sobą, były dwuosobowe, jednak zdarzały się i takie we troje lub w pełnym składzie. I szczerze powiem, że we wszystkich składach grało mi się przyjemnie. Tury graczy są na tyle szybkie, że nie ma tutaj paraliżu decyzyjnego czy downtime’u. Dodatkowe osoby zdecydowanie dodają rozgrywce rumieńców, potęgując poczucie wyścigu o poszczególne artefakty. Częściej też dochodzi do ataku smoka. Nie znaczy to jednak, że partie dwuosobowe nie są ciekawe. Są po prostu inne, choć równie dobre.

Podsumowanie

Zdecydowanie polecam zarówno przetestowanie jak i zakup tej gry. U mnie znajduje się na półce obok tytułów, do których sięgam najczęściej. To miejsce na ulubione gry, a Brzdęk do takich właśnie należy. Obawiam się jedynie, jak ta półka pomieści jeszcze nadchodzące dodatki, ale tym będę się martwił za 3 tygodnie. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości odnośnie tego czy ten tytuł powinien zasilić waszą kolekcje się – nie powinniście!

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!