Recenzje

Z podróżą w stolicy. GRAmy w Capital!

Stolica. Jedni ją kochają, inni nienawidzą, ale niewątpliwie jest to miasto pełne życia. W końcu oprócz bycia największym ośrodkiem miejskim w Polsce znajdują się tutaj siedziby instytucji kulturalnych i politycznych. Jest to miasto, które zostało w większości zniszczone podczas II Wojny Światowej. Miasto w którym nowoczesność ściera się z tradycją – to co widzimy obecnie jest w dużej mierze połączeniem architektury współczesnej i tej sprzed wojny. Obok siebie stoją nowoczesne przeszklone biurowce i zabytkowe kamienice, nadgryzione przez ząb czasu.
 
Na Capital od Granny czekałem długo, ale mimo że przez długi czas pojawiały się u mnie inne gry, które na chwilę obecną wydawały mi się bardziej kuszące, to i Capital w końcu do mnie dotarł. Na szczęście!

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 60 minut
Główne mechaniki: tile drafting, tile placement
Skomplikowanie zasad: 🎲🎲🎲 (w pięciostopniowej skali)

Zbudować stolicę. GRAmy!

W Capitalu, budujemy swoją warszawską dzielnicę na przestrzeni 6 epok, między którymi nastąpią obie Wojny Światowe.
 
Zajrzyjmy do środka:
Na początku rozgrywki każdy dostaje 6 monet zasobów startowych i kafel początkowy, oznaczony symbolem „S”. Podczas rozgrywki będziemy budowali swoją dzielnicę w taki sposób, by osiągnąć z niej jak największe profity. Może ona składać się z 12 kafelków ułożonych 4×3 lub 3×4, ale nie więcej (o ile nie mamy kafelka Prudential, który pozwala na budowę 4×4).
 
Sama rozgrywka ma bardzo proste zasady – na początku epoki, każdy z graczy dostaje 4 kafelki. Jeśli z danej epoki pozostaną nam jakieś niewykorzystane to wracają one do wypraski, która po wypełnieniu przypomina Pałac Kultury i Nauki. Każda epoka składa się z Fazy budowy i Fazy dochodu.
W swojej turze podczas tej pierwszej, gracz wybiera jeden z kafelków które ma na ręku – może go albo zbudować, opłacając jego koszt lub odrzucić za 3 monety. Kafelek przed dołożeniem może być dowolnie obracany, ale musi stykać się bokiem z przynajmniej jednym wcześniej ułożonym kafelkiem. Poza budową i odrzuceniem kafelka, gracz może skorzystać także z opcji nadbudowy, dzięki której koszt budowanego kafelka jest zmniejszony o ten, który widnieje na już zbudowanej części naszej dzielnicy.
 
Podczas epoki działamy zgodnie z zasadami draftu – po wybraniu kafelka i odpaleniu wybranej przez nas akcji, pozostałe kafelki przekazujemy dalej. Faza budowy trwa w ten sposób do momentu aż każdy z graczy wykona akcje z 4 kafelkami.
 
W Fazie dochodu, gracz, który spełnia wymogi budynku milowego danej epoki (są to dwustronne kafle budynków użyteczności publicznej), otrzymuje go i buduje. Zgodnie z kartą pomocy następuje także punktowanie wszystkich obszarów. W bardzo intuicyjny sposób wyjaśnia ona ile punktów lub monet otrzymujemy za dany obszar. W III i IV epoce przed punktowaniem następuje także Wojna Światowa. Podczas I odrzucamy jeden kafelek natomiast podczas II dwa.
Po rozegraniu VI epok i zamianie monet na punkty (każde 5 monet to 1 punkt), wygrywa ten z graczy, który podczas rozgrywki zdobył ich więcej.
 
Podsumowując, struktura epoki wygląda tak:

Czy zbudowałem najlepszą dzielnicę?

Fakt, że w zdecydowanej większości partii odrzucamy część kafli jest zarówno wadą i zaletą. Zdecydowanie dodaje to pewnej losowości w grze i zmniejsza możliwości planowania tym, którzy znają grę na tyle, żeby wiedzieć jakich kafelków można się spodziewać w danej epoce. Z drugiej strony, zwiększa to regrywalność, ponieważ nie możemy bazować na tych samych kaflach i używać za każdym razem tej samej strategii.
Mechanizm draftu jest bardzo podobny do tego, który możecie znać z 7 Cudów Świata (jeśli go nie znacie to musicie koniecznie nadrobić, bo gra jest bardzo dobra i jest wciąż rozwijana). W Capitalu dodatkową opcją jest nadbudowa, która zapewnia nowe możliwości i pozwala na pewne ułatwienia w drugiej połowie gry – im dalsza epoka, tym droższe będą części naszej dzielnicy.
 
Capitalowi często zarzuca się tzw. efekt kuli śnieżnej. Znaczy to tyle, że gracz, który w pewnym momencie wysuwa się na prowadzenie jest zwykle zwycięzcą. Rzeczywiście, może to mieć miejsce szczególnie w partiach dwuosobowych, gdy jednemu z graczy uda się zbudować pewien silniczek, ale nie znaczy to, że drugi gracz pozostaje bez szans – wręcz przeciwnie, już kilka razy zdarzyło mi się, że mimo oczywistej przewagi około 3-4 epoki, gra kończyła remisem lub nawet zwycięstwem tej drugiej osoby.
W grze występuje kilka kafelków które zdecydowanie pozwalają na ukształtowanie swojej strategii – możemy dostawać więcej monet za odrzucanie kafelków, punktować za nadbudowę czy nawet zbudować dzielnicę 4×4.
 
Nie ma jednak co się oszukiwać – nie znajdziemy tutaj wiele interakcji, a szczerze mówiąc nie ma jej właściwie wcale. Dla mnie nie jest to wada, ale z pewnością znajdą się gracze, dla których będzie to element skreślający tę grę.
 
Podczas rozgrywki każdy sobie rzepkę skrobie, a interakcja między graczami ogranicza się do podawania sobie kafelków – można oczywiście spoglądać co robią nasi przeciwnicy przed podjęciem decyzji o tym co zrobić podczas swojej tury, ale ja zawsze starałem się podczas decyzji patrzeć na to co mi przyniesie jak największe korzyści, ale przy odrzucaniu rzeczywiście warto się rozejrzeć.

A jak w parze?

Partie dwuosobowe są przyjemne, ale nie nazwałbym ich sweet spotem Capitalu. Ze względu na to, że przy każdej epoce odrzucamy aż 8 kafelków mamy zdecydowanie mniej możliwości. Nasz przeciwnik może po prostu dobrać lepsze kafelki i zostawić nas w tyle – stąd moim zdaniem często te zarzuty o efekcie kuli śnieżnej. Zdarzało mi się przegrywać właściwie przez całą grę, ale to ze względu na różnice w doświadczeniu z tym tytułem. Capital jest łatwy do nauczenia i nietrudny do opanowania, ale ta znajomość gry zadziała na naszą korzyść.
 
Najbardziej podobały mi się partie w 4 osoby kiedy mamy dostępne wszystkie kafelki – tutaj ponownie pomaga ich znajomość, ale trzeba pamiętać, że jednak jest tutaj spora losowość, bo nigdy nie wiadomo na jakie kafelki natrafimy.
Przyznam, że mimo bycia jedynie lokalnym patriotą (tak, naprawdę lubię Szczecin) to podoba mi się ten warszawski akcent w Capitalu i jest to jeden z elementów którym gra mnie kupiła. Oczywiście, tytuł mógłby być również o rozbudowie farmy lub dotyczyć handlu w basenie Morza Śródziemnego, ale zdecydowanie łatwiej utożsamić się z grą, jeśli dotyczy ona znanego nam miejsca, gdzie już byliśmy – jest to zdecydowany strzał w 10 pod kątem marketingu.
 
Mimo wielu zalet, Capital nie jest pozbawiony wad – jeśli usiądziemy do gry w 4 graczy to po pewnym czasie będziemy już znali grę na tyle, że będziemy nawet w stanie ocenić co do ma do nas szansę wrócić, więc mimo stosunkowo dobrej regrywalności, nie jest ona nieograniczona. Wciąż otrzymujemy grę, która spokojnie wystarczy nam na kilkanaście partii i która zapewni nam wiele dobrej zabawy.
 
W grze dla 4 graczy znalazły się również jedynie 3 kafle pomocy. Oczywiście, rozumiem, że wzięło się to z określonej pojemności wypraski, bo ten 4 kafel po prostu by się nie zmieścił, ale mimo to podczas partii w pełnym składzie trzeba sobie często podawać te kafle, żeby sprawdzić punktacje.
 
Jeśli chodzi o draft, to tak jak wspomniałem, można go porównać do 7 CŚ, ale w tym drugim tytule draft jest nieco bardziej skomplikowany. Na półce znajdzie się miejsce dla obu tych tytułów, ale mam wrażenie, że w 7 cudach bardzo często musimy brać pod uwagę to co mają nasi przeciwnicy – nawet nie tylko pod względem wojny, ale też surowców, które możemy kupić. W Capitalu wszystko dzieje się trochę nieco bardziej pasjansowo, bo mimo że możemy odrzucić kafelek, który będzie dobry dla przeciwnika, to nie jesteśmy w stanie w żaden sposób mu bezpośrednio przeszkodzić.
 
Capital jest naprawdę solidnym tytułem i mimo bycia dość lekką grą pozwala na rozgrzanie komórek mózgowych. Sprawdzi się nie tylko jako samodzielna gra w mniej ogranym gronie, ale również jako dłuższy przerywnik podczas kilkugodzinnego grania, który pozwoli nam na spokojnie zebrać myśli – ostatnio bardzo dobrze sprawdził się po Troyes. Bardziej doświadczeni gracze mogą mieć problem z losowością dociągu kafli, ale jeśli nie przeszkadzają im lżejsze tytuły od czasu do czasu to moim zdaniem warto spróbować, bo Capital daje sporo możliwości do tworzenia kombosów, a odkrywanie wzajemnych zależności między kafelkami jest naprawdę przyjemne.
Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!