Recenzje

Marco Polo II

Duet włoskich projektantów Luciani i Tascini znany jest na planszówkowej arenie międzynarodowej nie od dziś. Tzolk’in, którego razem zaprojektowali jest jedną z moich ulubionych gier i do dzisiaj po trochu żałuję, że w naszej grupie to nie mnie przypadła możliwość postawienia go na swojej półce. Z kolei w pierwszą odsłonę Marco Polo miałem okazję zagrać tylko kilka razy, ale już podczas pierwszej partii wrażenie zrobiła na mnie nie tylko krótka kołderka (przez którą miałem wrażenie, że nie zdążyłem nic zrobić), ale też eleganckie połączenie zazębiających się mechanik. Nie zdziwi Was więc pewnie, że wobec kolejnej odsłony tej gry miałem wysokie oczekiwania, szczególnie biorąc pod uwagę zapowiadane zmiany. Czy rzeczywiście wszystko wypadło na korzyść? O tym przekonacie się już w tekście, do którego lektury Was zapraszam. Czytaj więcej

Recenzje

Aquatica i Mroźne Wody- recenzja

Znacie mnie, więc doskonale wiecie, że lubię gry z mechaniką budowania talii. Tym bardziej, jeśli nie jest to główny element gry, a jedynie łączy się z innymi mechanikami. Tak jest chociażby w Wiertła Skały Minerały, które uważam za tytuł zdecydowanie niedoceniony w Polsce, czy nawet w Brzdęk! i Brzdęk! W! Kosmosie!, gdzie talia służy nam do poruszania się po planszy, zbierania artefaktów i ostatecznie pozwala zwiększyć pulę punktów zwycięstwa. Tak właśnie jest również w przypadku Aquatiki – zarówno w formie bazowej, jak i podczas rozgrywki z dodatkiem Mroźne Wody.

Czy pirat mógłby odmówić rozgrywki w tytuł osadzony w morskich klimatach?! Skądże znowu! Dlatego nie zdziwi Was zapewne, że Aquaticę objąłem patronatem. A teraz, po kilkunastu rozgrywkach wciąż jestem z tego faktu zadowolony. Ale po kolei! Jeśli się jeszcze z tym tytułem nie znacie, zerknijcie na zasady, a później przejdziemy do recenzji. Czytaj więcej

Recenzje

Moje Miasto – recenzja i wrażenia po kampanii

Gry legacy to ciekawe zjawisko, które posiada chyba tak wielu zwolenników, jak przeciwników. Dużą część graczy stanowią jednak osoby, które nie miały styczności z tą formułą. Przyznam szczerze, że sam należę do tej ostatniej grupy, nie mogąc się do tej pory przekonać do nieodwracalnych zmian w elementach gry czy niszczenia ich. Kolejną barierą był fakt, że gry legacy, to często planszowa opowieść, w której fabuła i tematyka grają pierwsze skrzypce, a dla mnie ten aspekt nigdy nie był najważniejszy.  

I tu naprzeciw moim oczekiwaniom wychodzi nagle Reiner Knizia i jego… a w zasadzie MOJE Miasto. To kafelkowa gra legacy o rozbudowie tytułowej mieściny, która przeprowadzi nas przez kampanię podzieloną na 8 scenariuszy. Każdy z nich zaskoczy nas dodając do bazowej rozgrywki nowe elementy oraz na stałe modyfikując planszetki i kafelki graczy. Jeśli ciekawią Was moje wrażenia z jedynej na mojej półce gry typu legacy, zapraszam do recenzji. Czytaj więcej

Recenzje

Wyprawa do Newdale – recenzja

To, że Alexander Pfister jest moim ulubionym autorem planszówek, nie jest żadną tajemnicą. Nie bez powodu uczestniczę w propagowaniu hasztagu #TeamPfister i pozytywnie oceniam każdą grę Pfistera, w którą zagrałem. A dodam, że grałem w prawie wszystkie i niezmiennie znajdują się one w mojej kolekcji. Staram się regularnie wracać do Great Western Trail, Blackoutu czy Maracaibo, bo wiem, że to gry, które wypracowały sobie miejsce na moich półkach, oferując rozrywkę na wiele partii. Nie inaczej było z O mój zboże!, więc gdy usłyszałem, że wydawnictwo Lacerta wzięło na celownik Wyprawę do Newdale, wiedziałem, że chcę w tym uczestniczyć. Decyzja o objęciu gry patronatem zapadła błyskawicznie.

Jeśli chcecie przekonać się, co takiego urzekło mnie w tym dużym granatowym pudełku, zapraszam na recenzję. Tym razem oprócz mojej, przeczytacie również opinie innych osób związanych ze światem planszówek. Myślę, że wspólnie przekonamy Was, że to tytuł, który powinien znaleźć się na Waszej półce. Czytaj więcej