Recenzje

Zostałem odkrywcą. Recenzja Century: Nowy Świat!

Z trylogią Century znamy się już jakiś czas i jest to znajomość dość skomplikowana. W Cuda Wschodu miałem okazję grać na zeszłorocznym Pyrkonie. Po pierwszej partii tytuł ten nie przekonał mnie, by dać mu kolejną szansę. Korzenny szlak również nie przypadł mi do gustu na tyle, żeby posiadać go w kolekcji. Za to znalazła się w niej wersja Golem, do której przyciągnęły mnie niezwykłe ilustracje na kartach. Póki co ten tytuł ma mocną pozycję na mojej półce i nie zapowiada się, żeby miał z niej zniknąć. Momentem, który przekonał mnie, że warto raz jeszcze spróbować z Century była tegoroczna edycja Pyrkonu, kiedy miałem okazję poznać Nowy Świat. I przyznam, że bardzo mi się spodobał. Tutaj decyzja o dołączeniu do kolekcji była prawie natychmiastowa.

Ilość graczy: 1-4
Czas rozgrywki: ok. 45 minut
Główne mechaniki: worker placement, set collection
Stopień skomplikowania:
(w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲

Pudełko Century: Nowy Świat

Century : Nowy Świat – krótki opis zasad

W Nowym Świecie bazowa mechanika znana z całej trylogii Century się nie zmienia. To wciąż gra o nieskomplikowanych zasadach, w której zbieramy surowce. Dzięki nim możemy kupować karty przynoszące na koniec punkty. Odpowiednia ilość kart zgromadzona przez jednego gracza wyzwala koniec gry. W tej części natomiast, poza zbieraniem surowców, dochodzą dwie nowe mechaniki – set collection i worker placement.

Na początku rozgrywki przygotowujemy planszę. Wybierając spośród dostępnych modułów cztery, łączymy je tworząc pole gry. Mamy dzięki temuzapewnioną pewną różnorodność jeśli chodzi o dostępne akcje. Następnie w swojej turze możemy wysłać pracowników, by użyć akcji z pola lub zebrać wszystkich kolonistów z powrotem na planszetkę. Jeśli pole zostało wcześniej zajęte przez innego gracza, wciąż możemy z niego skorzystać, pod warunkiem, że wyślemy tam o jednego pracownika więcej.

Płytki wprowadzające dodatkową punktację na koniec gry i modułowa plansza główna

Górna część planszy dzieli mapę na cztery kolumny. Na szczycie każdej znajduje się karta, którą możemy kupić płacąc zasobami oraz płytka, którą możemy dołożyć do swojej planszetki. Mamy miejsce na trzy takie płytki. Przynoszą one zróżnicowane korzyści. Zapewniają choćby dodatkowe punktowanie symboli znajdujących się na kartach, które kupiliśmy lub pozwalają na zdobycie punktów za liczbę pracowników. Inne dają jednorazowo określoną liczbę punktów zwycięstwa.

Poza symbolami, na kartach możemy znaleźć dodatkowe bonusy – odblokowanie dodatkowych meepli czy zdobycie kafelka eksploracji. Te ostatnie umieszczamy z początkiem gry na specjalnie oznaczonych polach na mapie. Nie możemy wykonywać akcji z niezbadanego pola do momentu, aż jeden z graczy go nie odblokuje.

Rozgrywka kończy się w momencie, gdy jeden z graczy zgromadzi 8 punktujących kart.

Century: Nowy Świat – krótka recenzja

Century nie wyróżnia się na tle pozostałych dwóch części sagi. Dzieje się tak pewnie dlatego, że pozostałe części (choć nie przypadły mi do gustu) trzymają równy poziom. Czasami w rozgrywce nie potrzeba wymyślnych mechanizmów by była przyjemna i dokładnie tak jest w Nowym Świecie. Sam worker placement działa dokładnie w ten sam sposób, co w wielu innych grach. Mimo to, dodatkowe elementy znane z Century, czyli dobieranie punktujących kart zostało nieco podrasowane. Na kartach znajdują się symbole, a dodatkowo aby zdobyć daną kartę potrzebujemy teraz nie tylko odpowiednich towarów, ale i pracowników.

Często musimy podjąć decyzję czy zdobyć kartę z niższą punktacją, która jest w naszym zasięgu, czy zaryzykować czekanie na tę, dzięki której zyskamy więcej. Dodatkowo wypychając przeciwnika z pola, opóźniamy jego konieczność odpoczynku, dając mu jednocześnie możliwość kolejnego ruchu. Nie są to może trudne decyzje, ale podczas swojego ruchu warto je rozważyć.

Skoro jesteśmy już przy decyzyjności, która występuje w Nowym Świecie, warto wspomnieć, że symbole na kartach określają także sposób ich działania. Na początku partii powinniśmy podjąć decyzję, których symboli użyjemy do kompletowania punktujących setów. Jako, że liczba kafelków, które o tym decydują jest ograniczona do trzech na planszetkę, zazwyczaj skupimy się na dwóch symbolach. W sumie na kartach znajdziemy cztery: torbę podróżnika, kompas, młotek i indiańskiego łowcę snów. Młotki premiują dodatkowymi zasobami podczas wysyłania kolonistów na planszę, z kolei kompas pozwala odkrywać kafelki eksploracji. Pozostałe działania odkryjcie sami. Wydawać by się mogło, że mając do dyspozycji jedynie dwie akcje (pójście na planszę lub zebranie meepli), do gry łatwo wkrada się monotonia. Jednak dzięki zróżnicowaniu działania kart, każdy z graczy może dążyć do zwycięstwa nieco odmienną drogą.

Karty punktujące na koniec gry i surowiec

Plusy i minusy

Zdecydowanym atutem Nowego Świata w porównaniu do innych części serii są ciekawsze karty. Teraz służą nam nie tylko do zdobywania punktów, ale także wspomnianych wcześniej symboli.

Dodatkowym plusem jest możliwość łączenia tego tytułu z innymi z trylogii Century. W instrukcji mamy wymienione warianty łączenia wszystkich 3 tytułów lub wybranych dwóch.

Co więcej, podoba mi się brak skomplikowania rozgrywki. Nowy Świat jest nieco trudniejszy i bardziej wymagający niż Korzenny Szlak, ale to wciąż gra o rodzinnym poziomie trudności. Dzięki intuicyjnym zasadom osoby, które mają już za sobą podobne gry łatwo się w niej odnajdą. Zawsze warto mieć takie tytuły w kolekcji. Dobrze działają w tygodniu, gdy nie zawsze jest chęć na coś trudniejszego lub po prostu stanowią dłuższy fillerek.

Niestety boli mnie trochę kiepska jakość plansz na które wysyłamy naszych pracowników. W trakcie rozgrywki 4 części tworzące pole gry potrafią się rozsuwać. Szkoda, że nie zastosowano tu mechanizmu podobnego choćby do tego z Doliny Nilu, który utrzymywałby komponenty razem. Z drugiej jednak strony rozumiem, że mogłoby to utrudnić używanie ich w wariantach łączonych z innymi grami Century. Coś za coś.

Co również budzi mieszane uczucia, to fakt, że swojej planszetce mamy miejsce tylko na 3 płytki, a gdy już je dobierzemy, nie można ich stamtąd usunąć. W trakcie rozgrywki może się okazać, że na stole pojawiają się wyłącznie karty z symbolami, których nie potrzebujemy. Ten element losowości może nas niekiedy zmusić do zakupu mniej przydatnej karty lub pobrania zasobów tylko po to, aby kolejni gracze wykupili karty, a na ich miejsce trafiły nowe.

Surowce w grze Century: Nowy Świat

A jak w parze?

Warto wspomnieć o tym, że zależnie od liczby graczy w rozgrywce bierze udział różna liczba kart.

Rozgrywki we dwoje są zdecydowanie luźniejsze, niż te w pełnym składzie. Mamy większą dostępność pól, dzięki czemu możemy prościej zaplanować swoje kolejne ruchy. Z kolei miejsca zakryte kaflami eksploracji są odkrywane znacznie wolniej. Zdarzało się, że grając w parze nikt z nas nie kompletował setów zawierających symbol kompasu i pola te były przez całą partię niedostępne. Grając we dwójkę odczuwalnie łatwiej też o zdobycie karty na której nam zależy. Oczywiście, należy brać poprawkę na to, że nasz przeciwnik będzie chciał nas wyprzedzić. Zwłaszcza w sytuacji, w której zbieramy te same symbole i często walczymy o poszczególne karty. W takich rozgrywkach najczęściej rozgrywka kończy się, gdy jedna osoba ma 7 kart, a druga 8.

Choć takich partii rozegrałem mniej, najprzyjemniejsze w mojej opinii są te w trzy osoby. Podczas takich rozgrywek pojawia się również więcej rywalizacji o karty, a nawet o same pola. Co więcej, częściej zmieniają się karty, więc prawdopodobieństwo pojawienia się symboli, które chcemy zbierać jest większe.

Karta z gry Century: Nowy Świat z pudełkiem

Podsumowanie

Nowy Świat to dobry worker placement i gra się w niego przyjemnie. Jest tym co znane z Korzennego Szlaku ale w nieco lepszym wydaniu. Gdyby nie wersja Golem, z pewnością to właśnie Nowy Świat zostałby na mojej półce na stałe, gdyż rozgrywka jest bardziej angażująca.

Jeśli szukacie solidnych, choć nieskomplikowanych tytułów z mechaniką worker placement, które oferują szybką rozgrywkę – zdecydowanie warto włączyć Century: Nowy Świat do swojej kolekcji. Nie posiadając skomplikowanych zasad, pozwala na niewielkie pogłówkowanie, a intuicyjność mechanik sprawia, że poradzą sobie z nimi nawet osoby mniej zaawansowane.

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *