Recenzje

Influentia – recenzja

Mimo, że gry z trick-takingiem nie cieszą się w Polsce ogromną popularnością, ja bardzo je lubię. Całe szczęście moja grupa również podziela tę sympatię, więc zawsze chętnie testujemy tytuły z tą mechaniką. Przez ostatnie trzy lata przez nasz planszodomówkowy stół przewinęło się wcale niemało gier trick-takingowych, a na wzrost ich popularności z pewnością miała wpływ Załoga. Mimo, że niedawno otrzymała Kennerspiel des Jahres, mnie wciąż brakowało jednak większej gry do której trick-taking byłby choćby zgrabnie wpleciony. I oto dzięki Stork Games na polskim rynku pojawiła się Influentia. O tym komu i dlaczego polecam ten tytuł, dowiecie się czytając recenzję.Ilość graczy: 3-4
Czas rozgrywki: ok. 45 min
Główne mechaniki: trick-taking, set collection
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲 🎲

Influentia – krótki opis zasad

Influentia zbudowana jest na klasycznej rozgrywce trick-takingowej. Każda z trzech rund polega na rozgrywaniu lew, do czego posłużą nam karty zasobów o różnych wartościach. Warunki wygrania lewy zmieniają się w trakcie gry – to, jaki zasób i czy o najwyższej, czy najniższej wartości wygra, określają znaczniki na planszy. Jeśli żaden z graczy nie zagra zasobu wskazanego przez planszę, zwycięski typ określa karta zagrana przez pierwszego gracza. Zwycięzca lewy decyduje, czy do swojego obszaru wpływu zgarnie jedną z odkrytych kart miast, czy jeden z zasobów zagranych przez przeciwnika. Zasoby zagrane przez osoby, które nie wygrały lewy, trafiają do ich strefy wpływów.

Tak więc po każdej rundzie do naszej strefy wpływów trafi jedna karta. Jeśli zwycięzca lewy zdecyduje się zabrać zagraną przez nas kartę zasobu, to nam przypadnie w udziale zgarnięcie jednej z kart miasta. U dołu każdej karty zasobu znajdziemy jeden z pięciu symboli efektów. Gdy zbierzemy w swoim obszarze dwa zasoby o identycznym symbolu efektu, uruchamiamy go. Dzięki temu możemy np. zmienić  warunki wygrywania lewy, nasłać na przeciwnika zarazę i umieścić jedną z jego kart w strefie kwarantanny lub zebrać podatki (punkty zwycięstwa) z naszych miast.

W grze występują cztery rodzaje miast i zawsze odsłonięta jest jedna karta każdego z nich. Dodatkowo na kartach miast znajdziemy symbole budynków. Jest ich 8 rodzajów i gdy tylko wśród zdobytych kart miast uzyskamy 3 identyczne typy budynków, otrzymujemy kartę kontroli, dającą dodatkowe punkty. Każde miasto posiada też swojego gubernatora, którego pozyskanie przyda się przy rozstrzyganiu remisów. Po rozstrzygnięciu lewy gracze dobierają po jednej karcie zasobu.

I tak gramy do momentu, w którym talia zasobów wyczerpie się. Wówczas następuje punktacja. Dla każdego miasta sumowana jest wartość punktowa zgromadzonych kart, określająca nasz wpływ w nadym mieście. Punktują osoby mające największe wpływy w każdym z nich. Punktujemy również za karty kontroli i gubernatorów. Wykorzystane zasoby po przetasowaniu tworzą nową talię doboru, a gra kończy się po trzech rundach, a więc po trzech punktowaniach.

Influentia – krótka recenzja

Przyznam szczerze, że z początkiem pierwszej partii czułem się nieco przytłoczony. Na szczęście to uczucie szybko minęło, gdy rozgrywka na dobre się rozkręciła. Mimo pozornej trudności, Influentia nie jest tak skomplikowana, jak mogłoby się wydawać. Rzeczywiście, jest tu trochę do zapamiętania, jeśli jednak graliście w brydża czy inne tytuły z mechaniką brania lew, jak Niet, Fox in the forest czy nawet Załogę, zdecydowanie możecie sięgnąć i po Influentię. Mimo wszystko nie polecałbym jej osobom zupełnie początkującym.

Przyzwyczajony jestem do tego, że gry opierają się na trick-takingu w jego najprostszej formie. Czasem oferują pewnego rodzaju umiejętności przypisane do kart (jak w chociażby Fox in the forest), jednak nie wychodzą zbyt mocno poza ramy gatunku. W przypadku Influentii postanowiono te ramy wyrzucić do kosza, dzięki czemu powstało moim zdaniem coś zupełnie nowego.

Przede wszystkim na uwagę zasługuje fakt, że tutaj trick-taking (mimo. że wokół niego toczy się cała rozgrywka) łączy się z mechaniką zbierania setów. Te gromadzimy podczas rozgrywki w dwóch formach – jedne do miast, które rozpatrujemy większościowo, a drugie do symboli i kart wpływów, za które zbierzemy co rundę punkty. Ale to nie wszystko! Walczymy również o karty burmistrza, czy szczurzego eksterminatora, który odzyska karty ze strefy kwarantanny. Wszystko to powoduje, że rozgrywka w Influentię jest trudniejsza, ale i zdecydowanie ciekawsza.

Ciekawym urozmaiceniem jest wprowadzenie rekompensaty za przegrane rozdanie. Możemy zatrzymać zagraną kartę, a jeśli uda nam się zdobyć dwie o identycznych symbolach, odpalamy jednorazową umiejkę. Ta z kolei może przychylić szalę zwycięstwa na naszą stronę i pozwala dostosować warunki na stole do tego, co mamy na ręce. Przypomina mi to Wyspę Skye, gdzie pojawiło się podobne rozwiązanie.

Dopełnieniem całości są klimatyczne grafiki na kartach. Gra osadzona jest w futurystycznym świecie, w którym elementy organiczne łączą się z zaawansowaną techniką. A jak wiemy, tematy cyberpunkowe są teraz bardzo na czasie.

Podsumowanie

Influentia jest bardzo udanym połączeniem mechaniki rozgrywania lew ze zbieraniem setów. Autorzy wyszli poza gatunkowe ramy, dzięki czemu gracze otrzymali tytuł, który wprowadza powiew świeżości w swojej kategorii. Jeśli lubicie trick-taking i nie jest to Wasz pierwszy taki tytuł, zdecydowanie polecam Influentię. Pierwsza partia może będzie lekko koślawa, ale kolejne dostarczą przyjemnych wyzwań, w których postaracie się znaleźć balans między zbieraniem miast, odpalaniem bonusów i przeszkadzaniem przeciwnikom. Influentia zdecydowanie odnajduje się w mojej kolekcji i z zostanie ze mną na dłużej.