Recenzje

Jungle Boogie – recenzja

Wielokrotnie wspominałem, że bardzo lubię abstrakty – frajdę sprawia mi granie w Azula, Sagradę czy Reefa. Jakiś czas temu zainteresowałem się również serią GIPF i choć na mój stół trafił jak dotąd tylko Zertz, to zdecydowanie mam apetyt na więcej.

Z kolei po tegorocznym Pyrkonie pisałem Wam o Jungle Boogie. To gra, którą dziś mam pod patronatem a która już wtedy podbiła moje serce. O tym dlaczego uważam, że powinniście dać jej szansę przeczytacie poniżej.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: ok. 15-45 min
Główne mechaniki: tile placement, grid movement
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲

Pudełko Jungle Boogie

Jungle Boogie – krótki opis zasad

W grze wcielimy się w pchły starające się zasiedlić jak najwięcej małpek. Do tego celu posłużą nam zdolności rozmnażania i skakania pcheł, jak i umiejętności samych małp.

Przygotowanie gry trwa zaledwie kilka chwil. Po wybraniu koloru pchełek, bierzemy odpowiadające im kostki. Te dzielą się na dwa rodzaje: mniejsze to robotnice i większe królowe. Następnie rozkładamy żetony małp w odpowiednich miejscach na planszy i wybieramy miejsce, a w zasadzie małpkę startową. Od tego momentu jesteśmy gotowi do rozpoczęcia gry.

Rozgrywka toczy się z podziałem na krótkie tury podzielone na dwie fazy:

  1. Faza rozmnażania: dokładamy jedną robotnicę na małpkę, na której znajdują się już nasze pchły. Za każdą królową, która znajduje się na tej małpce, możemy dołożyć dodatkową robotnicę. Jeśli w dowolnym momencie na jednej małpce znajduje się 6 naszych robotnic, możemy zamienić je na 1 królową;
  2. Faza ruchu: wybieramy jedną z poniższych akcji:
  3. a) Skok: przeskakujemy jedną pchełką na sąsiadującą małpę. Jeśli znajdują się tam pchły przeciwnika, wartość naszych musi być większa lub równa. Wartość tę obliczamy zgodnie z zasadą, że robotnica ma siłę 1, a królowa siłę 2. Gdy siła naszych i przeciwnych pchełek jest równa, z małpy spadają wszystkie owady. Jeśli przewyższamy siłą przeciwnika, z gry wypadają tylko jego pchły;
  4. b) Gilgotanie: wybieramy małpę, na której mamy kostki. Małpa połaskotana przez nasze pchełki biegnie przed siebie do momentu, aż zderzy się z inną małpą lub krawędzią planszy. W przypadku zderzenia się z inną małpą, decydujemy czy i iloma pchłami chcemy na nią przeskoczyć;
  5. c) Iskanie: wybieramy małpkę, którą zasiedla co najmniej 5 pcheł przeciwnika, a następnie usuwamy z niej wszystkie kostki.

Powyższe zasady odnoszą się do wariantu podstawowego, jednak dopiero grając wariant zaawansowany możemy w pełni poczuć, co oferuje Jungle Boogie. A oferuje całą masę kombinowania i negatywnej interakcji za sprawą umiejętności, jakie posiada każdy z 6 rodzajów małpek. Dzięki nim goryl może na przykład odepchnąć sąsiadującą z nim małpkę, a czepiak przeskakiwać nad głowami innych małp. W pudełku kryje się również małpka specjalna (Tamaryna Cesarska), naśladująca zdolności innych, ale pozostałe pozostawiam Wam do samodzielnego odkrycia, bo gra z nimi jest dużo ciekawsza.

Gra dobiega końca gdy uda nam się zgromadzić minimum trzy robotnice na którymś z poniższych zestawów:
– 3 gorylach
– 4 takich samych małpkach
– 5 różnych małpkach. 

Plansza z małpkami i Tamaryną Królewską
Plansza z małpkami i Tamaryną Cesarską

Jungle Boogie – krótka recenzja

Fakt, że Jungle Boogie ma na pudełku moje logo, to już sygnał dla Was, że uważam ją za wartą uwagi.

Z każdą kolejną partią utwierdzam się w odczuciu, że ta gra to taki transformers, który zmienia się w zależności od tego z kim siadamy do stołu. Jeśli gramy bez specjalnych umiejętności małpek, to gra jest zdecydowanie łatwiejsza. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że na poziomie rodzinnym. Mamy wtedy szansę na obserwowanie poczynań naszych przeciwników. Jeśli dodamy do tego umiejętności małpek, rozgrywka nabiera nowej głębi – teraz już nie tylko rozmnażamy swoje kolonie, ale również korzystamy z dodatkowych umiejek, które potrafią nieźle namieszać.

Wszystkie elementy w grze są eko – nie znajdziemy tam plastiku

Plusy i minusy

Same zasady nie są skomplikowane, ale tym co nadaje grze głębi są decyzje, które musimy podejmować. Pamiętam swoją partię wprowadzającą rozegraną według reguł podstawowych i zdziwienie prostotą tego tytułu. Gdy jednak do gry wejdą zdolności małpek z wariantu zaawansowanego, szybko przekonacie się, jak bardzo różnorodne jest Jungle Boogie. Poziom trudności rozgrywki zależy tak naprawdę od samych graczy. Jeśli przy stole usiądzie kilka osób, które znają możliwości gry, to partia zamienia się w prawdziwy pojedynek.

Dzięki 3 różnym warunkom zwycięstwa partie nie są schematyczne mimo identycznego początkowego ułożenia małpek. Z każdą kolejną turą plansza zmienia się dzięki ruchom graczy, a zatem nie ma tu mowy o powtarzalności. Co więcej, plansza jest dwustronna i zmienia się zależnie od ilości graczy.

Mimo że grafika może to sugerować, Jungle Boogie zdecydowanie nie jest grą dla dzieci. Oczywiście jeśli Wasze pociechy grywają już w trudniejsze gry, to nie ma przeszkód by i tutaj wspólnie zasiąść do rozgrywki. Trzeba jednak pamiętać, że nie każde dziecko dobrze znosi taki rodzaj negatywnej interakcji.

Przy większej liczbie graczy gra może być lekko podatna na downtime. Co więcej, w komplecie graczy dość trudno śledzić poczynania wszystkich przeciwników, wobec czego ich aktywne blokowanie jest mocno utrudnione. Mam wrażenie, że w takim gronie na planszę wkrada się odrobina chaosu. Zdecydowanie wolę grać w małpki z mniejszą liczbą współgraczy.

Różne rodzaje małpek

A jak w parze?

Rozgrywki w parze mają zdecydowanie pojedynkowy charakter, ale nie są moimi ulubionymi. Uważam, że 3 osoby to idealny skład dla Jungle Boogie. We 2 osoby zdecydowanie łatwiej jest rozpocząć grę w dwóch przeciwległych krańcach mapy i zamknąć się tam izolując od przeciwnika. I choć nie da się wygrać działając jedynie w ten sposób, to pokrzyżowanie szyków przeciwnikowi, który nie jest chętny na interakcje może być wyzwaniem. We 3 osoby jest to zdecydowanie łatwiejsze. Dzięki obecności dwóch współgraczy ta sytuacja praktycznie niemożliwa i trzeba naprawdę pogłówkować by osiągnąć jeden z warunków zwycięstwa. Okazuje się wówczas, że oprócz sterowania naszymi kostkami, równie uważnie przyglądamy się ruchom przeciwnika. Często stajemy przed decyzją, czy wykorzystać swój ruch do realizacji własnych celów, czy pokrzyżować plany przeciwnika.

Królewska tamaryna, która pozwala na kopiowanie umiejętności innych małpek

Podsumowanie

Jungle Boogie to naprawdę przyjemny abstrakt ze sporą dawką strategii. W swojej kategorii to jeden z ulubionych tytułów mojej kolekcji. Tym bardziej cieszę się, że mogłem dołożyć do niego cegiełkę w postaci swojego logo na pudełku. Jeśli lubicie tego typu gry to z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić. Dzięki różnorodności na którą sami wpływamy i braku schematyczności w partiach jest to gra, która za każdym razem sprawia mi tak samo dużą przyjemność. A nawet coraz większą z każdą kolejną partią.

Plusy:
– zróżnicowanie poziomu trudności w zależności od wariantu gry
– strategiczne decyzje
– różne sposoby na zwycięstwo zwycięstwa, dzięki czemu rozgrywki nie są schematyczne

Minusy:
– momentami chaos na planszy przy komplecie graczy
– podatność na downtime przy większej liczbie graczy

Czy gra zostaje w kolekcji? Zdecydowanie. I ma w niej bardzo bezpieczne miejsce.