Recenzje

Zostałem detektywem. GRAmy w Kroniki Zbrodni!

Kroniki Zbrodni od Foxgames to moja 3 gra hybrydowa, łącząca planszówkę z nowymi technologiami. Pierwszą z nich był XCOM, który totalnie mi nie siadł. To jedna z tych gier od których odbiłem się tak bardzo, że już prawdpodobnie nigdy do niej nie usiądę. Po XCOMie przyszedł czas na Alchemików – mimo tylko jednej partii, bardzo chciałbym, żeby ta gra wróciła na stół. Poziom skomplikowania tutaj mamy dość duży, bo o ile sam worker placement działa dość sprawnie, to rozszyfrowywanie kolejnych receptur nie jest już takie łatwe, jak może się na początku wydawać.
 
W Kronikach wcielamy się w detektywów, a naszym zadaniem jest rozwikłanie spraw, które zostają nam powierzone w Scotland Yard (czyli siedzibie londyńskiej policji). Kampania złożona jest z 3 scenariuszy, w kolejności od najłatwiejszego do najbardziej skomplikowanego, a poza nią mamy jeszcze dwa inne oraz tutorial, który zapozna nas z funkcjonowaniem poszczególnych elementów, które będziemy bliżej poznawać podczas kolejnych scenariuszy.

Ilość graczy: 1-4
Czas rozgrywki: około 1-1,5h na scenariusz
Główne mechaniki: kooperacja, storytelling
Skomplikowanie zasad: 🎲🎲 (w pięciostopniowej skali)

Podczas rozgrywki w bardzo dużej mierze posługujemy się aplikacją – na kartach dowodów i postaci biorących udział w śledztwie znajduje się kod QR, który musimy zeskanować. Dzięki temu, na ekranie naszego smartfona pojawi się kolejna część rozmowy (jeśli rozmawiamy z postacią) lub kontynuacja fabularna. W swoim zespole posiadamy także 4 ekspertów, którzy nam pomagają – Analityczkę, Patologa, Kryminologa i Informatyka. Do każdego z nich będziemy udawać się by uzyskać informacje w innej kwestii – patolog pomoże nam z sekcją zwłok, analityczka sprawdzi materiał dowodowy, kryminolog przygotuje rys psychologiczny, a informatyk przetrząśnie zawartość dysków twardych lub telefonów.
 
Po dojechaniu na miejsce, gdzie popełniono morderstwo lub tam, gdzie możemy znaleźć użyteczny materiał dowodowy będziemy mieli opcję szukania śladów. Aplikacja oferuje nam dwie możliwości – obejrzenie danego miejsca w trybie VR (dzięki okularom) lub wyłącznie przy użyciu telefonu. Ślady, które znajdziemy możemy omawiać ze swoimi ekspertami – pozwolą nam odkryć nowy trop, który warto zbadać.
Tym co podobało mi się w Kronikach, mimo ich bardziej familijnego charakteru niż ten z Detektywa jest to, że nie są one proste. Oczywiście, znajdziemy łatwiejsze scenariusze, ale samo to, że domyślimy się jaki przebieg miała dana sprawa nie ma żadnego znaczenia, jeśli nie będziemy mieli niezbitych dowodów. Bez dowodów nie uda nam się poprawnie rozwiązać danej sprawy. Każda postać będzie reagować na dany przedmiot różnie, zależnie od tego, w jakim momencie ją o daną rzecz zapytamy, co też warto wziąć pod uwagę – czasami będziemy kilkukrotnie wracać do jednej postaci.
 
Podczas niektórych scenariuszy, czas jest niezwykle istotny. Przemieszczanie się z jednej lokacji do innej zajmuje nam 20 minut, a rozmowy z podejrzanymi, świadkami czy członkami naszego zespołu również spowodują upływ czasu. Za ukończenie scenariusza w krócej niż 12h zyskamy dodatkowe punkty, a czasem jeśli nasza rozgrywka trwa zbyt długo, gra sama zmusi nas do zakończenia.
Po zakończeniu danego scenariusza i odpowiedzeniu na kilka pytań mamy możliwość przeczytania rozwiązania. Jest to dobra opcja, żeby potwierdzić swoje wątpliwości, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że jeśli się na nią zdecydujemy to prawdopodobnie więcej do danego scenariusza już nie wrócimy, bo będziemy wiedzieli co się zdarzyło i sama rozgrywka nie będzie już tak pasjonująca.
Kroniki Zbrodni naprawdę robią dla mnie robotę. Jestem bardzo zadowolony, że miałem możliwość je przetestować, tym bardziej, że zdaje sobie sprawę, że pojawiło się już na ich temat wiele wpisów, ale przyznam trochę celowo czekałem. Nie chciałem ogrywać ich jak najszybciej, bo te partie były po prostu zbyt przyjemne, a ilość scenariuszy jest ograniczona, więc trochę odwlekałem nieuniknione. Dzięki temu, że ich ogrywanie trwało trochę dłużej, miałem okazję ograć wszystkie dostępne na chwilę obecną scenariusze (łącznie z bonusową Piekielną Kuchnią i Tajnym Raportem).
 
Jeszcze przed premierą graliśmy z anglojęzyczną aplikacją i po przerzuceniu się na polską wersję językową stwierdzam, że nie zawiodła. Tłumaczenie dobrze oddaje ten charakter rodem z thrillerów i dzięki temu sama rozgrywka jest jeszcze przyjemniejsza. Jak już wspomniałem, aplikacja ma tu duże znaczenie, więc gdyby nie przyłożono do tego uwagi, to cała gra zdecydowanie by straciła, tym bardziej, że storytelling jest tu jedną z głównych mechanik.
Mimo że rozgrywka w dużej mierze odbywa się z aplikacją to nie jest tak, że jedna osoba tylko siedzi w telefonie i nie bierze czynnego udziału w grze. Wręcz przeciwnie, nie ma przeciwwskazań by się zmieniać i by każdy mógł zobaczyć w jaki sposób prowadzi się śledztwo.
 
Jeśli chodzi o samą kampanię to mamy w niej 3 scenariusze, od najłatwiejszego do najtrudniejszego. Bardzo podobała mi się ta kontynuacja fabularna, dzięki której wracano do tego co działo się wcześniej, a w rozgrywce pojawiały się te same postacie. Mimo że ostatecznie nie udało mi się poprawnie rozwiązać wszystkich wątków fabularnych to scenariusze zakończyłem pomyślnie, ale jednak pozostaje pewien niedosyt.
 
Podczas rozgrywki mieliśmy też pewien bug, który później został już naprawiony, co moim zdaniem zdecydowanie warto wspomnieć. W jednym ze scenariuszy aplikacja nie reagowała na jedną postać, która później okazała się kluczowa. Scenariusz udało nam się rozwiązać dzięki naszym podejrzeniom, ale wiem, że obecnie ten problem już nie występuje.

A jak w parze?

Ja scenariusze rozgrywałem właśnie we dwie osoby, ale nic nie stoi na przeszkodzie by robić to z większą liczbą graczy- oczywiście zakładam, że wtedy rozmów nad stołem będzie więcej, bo będzie trudniej zdecydować się na kolejny krok. Kroniki to taki tytuł, że będzie przyjemny zarówno solo jak i z innymi graczami, chociaż zawsze miło mieć przynajmniej drugi punkt widzenia, z którym będziemy mogli skonsultować swoje spostrzeżenia. Jeśli zastanawiacie się czy warto po Kroniki sięgnąć jeśli planujecie rozgrywkę we dwoje, to tak, zdecydowanie warto.
Bardzo się cieszę, że na 2019 zapowiedziano dwa dodatki, bo bardzo chętnie do Kronik wrócę. Również niebawem będziemy mieli możliwość powrotu do Scotland Yard, bo jeśli uważnie zaglądacie do aplikacji to na pewno zauważyliście, że w 2019 pojawią się 2 dodatkowe scenariusze, a jeden pojawi się jeszcze przed początkiem nowego roku!
 
Przez te kilkanaście godzin które spędziłem z Kronikami bawiłem się świetnie – bardzo dobrze sprawdziły się zarówno w weekend, jak i wieczorem w tygodniu, kiedy zwykle nie ma się ochoty na coś bardziej wymagającego. Tutaj rozgrywka była tak wciągająca, że te półtorej godziny mijało nie wiedzieć kiedy, więc jedyne co mi pozostaje to czekać na kolejne scenariusze.

Kroniki Zbrodni: Noir

W dodatku do Kronik Zbrodni, przenosimy się do lat 50-tych XX wieku i wcielamy się w postać detektywa, Sama Spadera, który podejmuje się nowych spraw. Mimo że grzeje nas kalifornijskie słońce to rzeczywistość nie jest taka przyjemna. Znajdujemy się w końcu w Hollywood, gdzie wybuchają liczne skandale mrożące krew w żyłach i nadszarpujące wizerunki znanych gwiazd, w które nierzadko wmieszani są lokalni gangsterzy. Wcielając się w postać detektywa, działamy ze swojego biura, gdzie będziemy również zakańczać śledztwa. W podstawce mieliśmy 4 współpracowników – tym razem mamy możliwość współpracy z dziennikarzem zajmującym się sekcją kryminalną i lekarzem.
 
W dodatku otrzymujemy 30 nowych kart postaci, 10 kart obiektów specjalnych i 4 karty działań, które wywracają grę do góry nogami. Używając ich, możemy teraz śledzić naszych podejrzanych, zastraszać ich, włamywać się do miejsc, gdzie sądzimy, że znajdziemy poszlaki lub próbować przekupić świadków.
Może wydawać się to niewiele, ale znacząco wpływają one na rozgrywkę. Ze względu na to, że nie wcielamy się w jednego z przedstawicieli Scotland Yard, nie wszędzie jest już tak łatwo się dostać i często niektóre lokacje pozostają dla nas niedostępne. Używając dodatkowych akcji możemy spróbować przechylić szalę na swoją stronę, ale może to również doprowadzić do porażki. Często nawet zmienimy całkowicie bieg gry – postacie, które będziemy próbować zastraszyć mogą próbować się na nas zemścić. Warto również pamiętać o tym, że śledzenie konkretnych postaci długo trwa, próba przekupstwa może skończyć się w więzieniu, co w połączeniu z ograniczonym czasem w niektórych ze scenariuszy sprawia, że sprawa automatycznie zostaje zakończona. Włamanie może nawet skończyć się naszą śmiercią…
 
Czas w ogóle w tym dodatku jest istotniejszy – wiele barów, instytucji czy kawiarni jest otwartych tylko w określonych godzinach, a po dojechaniu w pewne lokacje okazać się może, że postaci, które mieliśmy nadzieję tam zastać są w tej chwili nieobecne.
 
Na pochwałę zasługuje także warstwa graficzna samego dodatku – ilustracje fenomenalnie oddają klimat tamtego okresu, a całość jest utrzymana w mrocznej tonacji. Sama nazwa Noir nawiązuje również do stylistyki czarno białych filmów, w których bohaterowie często pozbawieni byli skrupułów i wykazywali się ponadprzeciętnym cynizmem.
Tym do czego mógłbym się przyczepić są niewielkie błędy językowe w aplikacji – w dialogach często brakuje polskich znaków diakrytycznych, a czasami pojawiają się literówki, jednak nie wpływa to w żaden sposób na przyjemność z rozgrywki i z pewnością niebawem zostanie przez Lisy poprawione.
 
Mimo tego niewielkiego niedociągnięcia, rozgrywki w te scenariusze były naprawdę przyjemne – wciąż uważam, że Kroniki Zbrodni są świetnym tytułem. Noir podobał mi się nawet bardziej niż scenariusze zawarte w podstawce, dlatego jestem bardzo ciekawy kolejnego rozszerzenia. Zwiększony poziom trudności sprawia, że w porównaniu do podstawki niektóre scenariusze będziemy przechodzić kilka razy, żeby dotrzeć do ich sedna, co moim zdaniem wypada zdecydowanie na plus.
 
Ten tytuł razem z Detektywem zapoczątkował bardzo ciekawy nurt – nie są to do końca gry w klasycznym tego słowa znaczeniu. Bardziej rozpatruję je w kategorii interaktywnego doświadczenia, dlatego uważam, że jeśli podobała Wam się podstawka, Noir to must-have.