Recenzje

Najlepsza gra o kotach – recenzja

Jeśli uważnie śledzicie Pirata, to wiecie, że na pokładzie towarzyszą mi dwie kotki – Mamba i Alaska. Dlatego gdy Foxgames ogłosili polskie wydanie Cat Lady, (które ciekawiło mnie już od premiery), nie mogłem doczekać się momentu, w którym wskoczy na mój stół.

Podobno, gdyby koty nauczyły się otwierać puszki, nie potrzebując już ludzi, przejęłyby władzę nad światem. Czy rzeczywiście tak jest? Nie wiem. Wiem za to, że coraz skuteczniej przejmują władzę nad światem gier planszowych. A jeśli dokonają tego takimi tytułami, jak Najlepsza gra o kotach, ja nie mam nic przeciwko.

Jako ciekawostkę dodam również, że wśród kotów spotkamy bogaczy – po śmierci właściciela jeden z nich odziedziczył 7 milionów funtów. I skrycie podejrzewam, że za sprawą swego majątku, to on stoi za wydaniem tej gry.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: ok. 20 min
Główne mechaniki: set collection
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲

Najlepsza gra o kotach  – krótki opis zasad

W pudełku znajdziemy karty podstawowe, a wśród nich m.in. koty, przysmaki, ubranka i największy postrach każdego kota – spryskiwacz. Oprócz tego 13 kart przybłęd i żetony przysmaków.

Po przetasowaniu wszystkich kart podstawowych odkrywamy 9 z nich, tworząc obszar 3 x 3, po czym tasujemy i odsłaniamy 3 kocie przybłędy. Niewylosowane przybłędy lądują w pudełku (na co chyba żaden kot nie będzie narzekał). Obok przygotowanego obszaru umieszczamy pozostałe elementy – figurkę kota i żetony punktacji. Pierwszy z graczy kładzie figurkę przy jednym z trzech rzędów lub jednej z trzech kolumn, a kolejna osoba rozpoczyna właściwą rozgrywkę.

W swojej turze dobieramy 3 karty z wybranego rzędu lub kolumny, po czym przemieszczamy tam znacznik kota, a zabrane karty zastępujemy nowymi (z talii głównej). Obecność figurki kota przy którymkolwiek rzędzie oznacza, że nie możemy dobierać z niego kart. Tura przechodzi na kolejną osobę i tak gramy do momentu wyczerpania kart w talii głównej.

To, co zrobimy z kartą zależy od jej rodzaju:

  • Koty: jedyne karty, które po dobraniu kładziemy przed sobą. Oprócz wizerunku i imienia kota, na karcie znajdziemy ilość punktów, które otrzymamy, jeśli wykarmimy go przysmakami pokazanymi u dołu karty. W lewym rogu karty znajdziemy też literki symbolizujące umaszczenie futrzaka: B – biały, C – czarny, R – rudy;
  • Przysmaki: czyli tuńczyk, kurczak i mleko. Po dobraniu karty przysmaku, wymieniamy ją na odpowiedni znacznik, którym na koniec gry wykarmimy nasze koty. Żeton rarytasu to joker zastępujący jeden dowolny przysmak;
  • Ubranka: na koniec gry osoba, która zgromadzi ich najwięcej otrzyma dodatkowe punkty. Gracze nie posiadający ubranek otrzymają punkty ujemne;
  • Kocimiętka: za zgromadzenie odpowiedniej ilości kocimiętki, nakarmione koty przyniosą na koniec gry dodatkowe punkty;
  • Zabawki: zbieranie setów. Im więcej różnych rodzajów zabawek zgromadzimy, tym więcej punktów otrzymamy na koniec;
  • Spryskiwacz: po dobraniu zostaje na naszej ręce do momentu użycia. W dowolnym momencie tury jako dodatkową akcją możemy przemieścić znacznik kota;
  • Karty zaginionych kotów: po zebraniu dwóch takich kart, możemy je odrzucić, aby przygarnąć jedną z kocich przybłęd. Znajdę takiego musimy również wykarmić, a ten w zamian zapunktuje w opisany na karcie sposób (np. za ilość kotów danego umaszczenia). Możemy również odrzucić dwie karty zaginionych kotów by otrzymać żetony punktów zwycięstwa.

Gdy nie możemy już uzupełnić kart na stole, gra dobiega końca i przechodzimy do punktacji.  Podliczamy punkty za wszystkie wykarmione koty, ubranka i zabawki. Każdy niewykarmiony kot kosztuje nas dwa punkty. Tyle samo punktów traci gracz, który zgromadził najwięcej niewykorzystanych przysmaków.

W skrócie: dobieramy ze stołu karty kotów i przysmaków tak, by wykarmić jak najwięcej zwierzaków. Zbieramy przy tym sety zabawek i ubranek, a w osiągnięciu celu pomagają nam ważne w kocim życiu kocimiętka i spryskiwacz.

Najlepsza gra o kotach  – krótka recenzja

Po kilku rozegranych partiach przyznam, że gra bardzo mi się podoba i ma wszystko, czego oczekuję od fillerów. W tej kwestii spokojnie może konkurować choćby z Point Salad.

Niewątpliwie na korzyść Najlepszej gry o kotach przemawia jej setting – jako posiadacz tych puchatych czworonogów po prostu nie umiem nie cieszyć się z każdej partii. Zilustrowane zwierzaki są świetne, a wybór ich imion zaskakujący.

Obsadzenie kotów, jako głównych bohaterów, to coraz popularniejszy zabieg. Sam poluję chociażby na Calico, czy The Isle of Cats, które (może zabrzmi to nieobiektywnie, ale co tam) zaciekawiły mnie początkowo właśnie obecnością kotów. Jestem przekonany, że dla wielu z Was to właśnie ta tematyka robi tu robotę.

Owszem, mechanicznie rozgrywka nie jest w żaden sposób innowacyjna, ale jest po prostu dobra. Podoba mi się, że blokujemy dane rzędy, a jednocześnie wykorzystujemy spryskiwacz, by przegonić figurkę kota i móc z nich skorzystać. Samo to rozwiązanie pokazuje, że mechanicznie gra została przemyślana względem wybranej tematyki i ciężko sobie wyobrazić, żebyśmy zbierali tu np. warzywa.

Najlepsza gra o kotach to kolejny w ostatnim okresie tytuł posiadający nieskomplikowane zasady, które można w mig wytłumaczyć. Przetestowałem go z rodziną i fakt, że mój brat postanowił od razu kupić swój egzemplarz do grania z córką mówi sam za siebie. Całość jest jednak tak doszlifowana, że gra, będąca rodzinnym tytułem jednocześnie świetnie sprawdzi się wśród bardziej świadomych graczy.

Dzieje się tak dlatego, że Najlepsza gra o kotach jest dobrze zbalansowana. Głównym celem rozgrywki jest zdobycie jak największej liczby punktów, a robimy to na kilka sposobów. Oprócz zbierania i karmienia kotów, kolekcjonujemy sety zabawek i korzystamy z umiejętności przybłęd. Mimo niewielkiej ilości reguł, są one dobrane tak, by nie sprawiając trudności nowym graczom, nie odbierały satysfakcji tym zaawansowanym.

Jeśli chodzi o składy osobowe, to ja grałem w Najlepszą grę o kotach w 2 i 3 osoby. Liczba kart skaluje się, więc obecność kolejnego gracza nie skraca dramatycznie rozgrywki. Owszem, karty na stole zmieniają się częściej, jednak nawet mimo blokującego kocura, zawsze znajdziemy na stole coś dla siebie. Każdy rodzaj kart wydaje się równie potrzebny, więc gra jest odporna na downtime i raczej nie usłyszycie przy niej słów „nie mam co zrobić”.

Podsumowanie

Najlepsza gra o kotach to na tę chwilę najlepszy tytuł z kotami w roli głównej, w jaki grałem. Oprócz tego to jeden z lepszych fillerów w mojej kolekcji. Podoba mi się, że rozgrywka jest jednocześnie nieskomplikowana i angażująca. Proste zasady i urocza warstwa graficzna sprawiają, że to gra, która łatwo przyjmie się w każdym gronie. Cieszę się, że mam ją w kolekcji i zdecydowanie będę do niej wracał – zarówno z rodziną jak i w mojej planszówkowej grupie. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać się z nią bliżej to zdecydowanie do tego zachęcam. Nawet gdy w odwiecznym konflikcie psów i kotów zawsze było Wam bliżej do tych pierwszych, uważajcie – ta gra może to zmienić!

Plusy:
– nieskomplikowane zasady

– angażująca rozgrywka
– dobre wprowadzenie do mechaniki set collection
– sensowne połączenie mechaniki z tematyką
– kocia tematyka

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj! 

Czy gra zostaje w kolekcji? Tak – świetnie przyjęła się przy moim stole.
Czy kupiłbym grę samodzielnie?
Zdecydowanie tak – gra o kotach w mojej kolekcji to must-have. Mam na radarze jeszcze kilka innych, które niedługo do niej dołączą.
Liczba partii na dzień recenzji: 5
Moja ocena BGG: 8