Recenzje

Nova Luna – recenzja

Nagroda Spiel des Jahres przyznawana jest już od lat 70-tych ubiegłego wieku. Początkowo miała za zadanie promować gry na niemieckim rynku planszówek, z czasem jednak zyskała rozgłos i znaczenie na całym świecie. Lista nagrodzonych jest długa, a już w tym roku może dołączyć do niej nowa propozycja Uwe Rosenberga – Nova Luna. Nazwisko tego pana kojarzy się często z cięższymi tytułami jak Agricola, czy Kawerna (do której dodatek zgarnął w tym roku nominację  w konkursie Planszowa Gra Roku). Warto jednak docenić jego „lżejsze” gry pokroju Patchworka czy właśnie Novej Luny, która moim zdaniem jest mocną kandydatką do tegorocznej Spiel des Jahres. Dlaczego? Zapraszam do wpisu.

Ilość graczy: 1-4
Czas rozgrywki: ok. 40 min
Główne mechaniki: tile placement, pattern building
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲

Nova Luna - pudełko i kafelki

Nova Luna  – krótki opis zasad

W Novej Lunie gracze dobierają kafelki z planszy i układają je przed sobą tak, by spełnić jak najwięcej celów. Kolejność dobierania jest uzależniona od pozycji naszego żetonu na planszy – gra zawsze osoba, której znacznik znajduje się na końcu toru.

W zasadzie całość opiera się na trzech elementach: planszy, kafelkach i żetonach graczy. Okrągłą planszę umieszczamy na środku stołu, a we wskazanych miejscach znacznik księżyca i po jednym żetonie gracza. Wewnętrzna część planszy składa się z zamkniętego toru, zewnętrzną  zaś stanowi 12 wcięć. Do  11 z nich wsuwamy po jednym odkrytym kafelku (na miejscu dwunastym zaczyna znacznik księżyca). Pozostałe kafle tworzą zakryty stos doboru. Każdy gracz otrzymuje 21 żetonów w wybranym kolorze.

Nova Luna - układ kafelków gracza

W swojej turze wybieramy z planszy 1 kafelek. Do dyspozycji mamy 3 znajdujące się bezpośrednio za znacznikiem księżyca. Wybierając je kierujemy się kolorem, kosztem czasu i celami, jakie posiadają. Zgarniamy wybrany kafelek, a następnie w powstałe miejsce przesuwamy znacznik księżyca. Ponadto przemieszczamy swój żeton na torze o koszt czasu (1-7) wskazany na zabranym kaflu. Pierwszy kafelek umieszczamy przed sobą, a kolejne dokładamy tak, by z już wyłożonymi stykały się przynajmniej jednym bokiem. Staramy się to robić tak, by dołożenie aktywowało spełnienie jak największej ilości celów – czy to na właśnie dokładanym kafelku, czy to na wyłożonych wcześniej. Cele na kafelku  to nic innego, jak liczba i kolor innych kafli, które muszą z nim sąsiadować. Za każdym razem, gdy spełniamy jeden lub więcej celów, umieszczamy na nim żeton ze swojej puli.

Kolejną turę rozpoczyna gracz, którego żeton na torze planszy znajduje się najdalej. Może się więc okazać, że po wykonaniu ruchu, nasz znacznik nadal jest ostatni, dzięki czemu wykonamy kilka tur z rzędu. Dodatkowo, jeśli na początku tury na planszy pozostał tylko jeden lub dwa kafelki, możemy uzupełnić wszystkie puste pola nowymi.

Zwycięzcą natychmiast zostaje osoba, która spełniając cel pozbędzie się  ostatniego żetonu.

W skrócie: przesuwając się po planszy dobieramy kafelki i dopasowujemy je kolorystycznie tak, by jako pierwsi spełnić 20 celów.

Nova Luna - plansza

Nova Luna  – krótka recenzja

Mimo, że na Novą Lunę czaiłem się od dłuższego czasu, to do mojej kolekcji dołączyła stosunkowo niedawno. Nie jest tajemnicą, jaką sympatią darzę abstrakty (jeśli przespaliście, polecam zapoznać się z Seikatsu, Boardingiem czy Reefem), a najnowszy tytuł Uwe to właśnie abstrakt pełną gębą. Nie uświadczymy w nim nawet skrawka zarysu fabularnego, co mnie akurat bardzo się podoba.

Same zasady nie są skomplikowane, a rozgrywka z pewnością nie przytłoczy osób grających na rodzinnym poziomie trudności. Tak naprawdę wszystko opiera się na tym by dobierać odpowiednie kafelki i układać je w najbardziej korzystny sposób. Mechanika poruszania się na torze przypomina Patchwork, więc jeśli znacie ten tytuł, to w mig załapiecie o co chodzi.

Mimo prostoty rozgrywki, Nova Luna naprawdę wciąga. Niekiedy dołożenie jednego kafelka w odpowiednie miejsce powoduje spełnienie kilku celów naraz, co daje olbrzymią satysfakcję i przewagę nad przeciwnikami. I to mi się właśnie podoba. Nie ma tu końcowego punktowania, wszystko dzieje się natychmiast, a cała rozgrywka jest niebanalna.

Nova Luna - zbliżenie na pojedynczy kafelek

Podczas rozgrywki naprawdę trzeba kombinować. I to nie tylko dokładając kafelki, ale również dbając o korzystną pozycję na torze kolejności. Mi ten typ główkowania przypadł do gustu już po kilku pierwszych rundach. Owszem, podobne budowanie wzorów kolorystycznych znajdziemy również w innych grach. Tytułem, do którego Nova Luna pod względem rozgrywki wydaje się podobna jest Trellis, który pokazywałem Wam niedawno na fanpage’u. Jednak, o ile tam budujemy połączenia między kolorami na wspólnej planszy, tak w Novej Lunie każdy robi to na własnej.

Minusem, jest jak możecie się domyślić losowy dociąg kafelków. Może, (a raczej mogłaby) wystąpić sytuacja, że dany kolor po prostu się nie pojawia, gdy go potrzebujemy, a my w efekcie nie jesteśmy w stanie spełnić danego celu. To wszystko jednak tylko teoria, która może mieć miejsce wszędzie tam, gdzie losowo dokładamy elementy gry. W praktyce mnogość celów i kafelków, którą gromadzimy przed sobą skutecznie zapobiega powstawaniu takich sytuacji.

Nova Luna - zbliżenie na kafelki

A jak w parze?

W Novą Lunę przyjemnie grało się zarówno w parze jak i w trzy osoby. Tak naprawdę siadając do niej w różnych składach różnicę czuć jedynie w dwóch aspektach: tempie pojawiania się i znikania kafelków oraz walki na torze kolejności. Jeśli chcemy planować z wyprzedzeniem to grając w trzy osoby musimy po prostu przestawić tok myślenia nie o jeden, a o dwa ruchy w przód. Wówczas bez problemu obliczymy, spośród których kafelków będziemy wybierać. Jeśli naszą strategią jest dokładanie jak największej ilości kafli i odpalanie kilku tur z rzędu, to dodatkowy gracz znacznie to utrudnia, a gra staje się bardziej wymagająca. Nie grałem partii w pełnym składzie, ale mogę się domyślać, że Nova Luna nie traci wtedy nic ze swojej grywalności, a kafelki znikają jeszcze szybciej.

Nova Luna - pudełko i kafelki

Podsumowanie

Nova Luna to bardzo udany abstrakt Uwe Rosenberga. Jeśli lubicie kombinować i budować wzory z dokładanych kafelków, to dla Was pozycja obowiązkowa. Co więcej, ma w sobie potencjał, aby  pozytywnie zaskoczyć osoby grające głównie w bardziej zaawansowane tytuły. Moje oczekiwania wobec Novej Luny były niemałe. Ona nie tylko je spełniła ale i przewyższyła znajdując już pewne miejsce w mojej kolekcji. Jeśli zastanawiacie się, czy brak polskiej wersji będzie przeszkodą, to zapewniam, że absolutnie nie. Elementy są niezależne językowo, a instrukcja przystępna, więc nie zwlekajcie dłużej z zakupem.

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj! 

Plusy:
– nieskomplikowane zasady, które nie zniechęcą graczy rodzinnych
– niebanalna rozgrywka
– dużo kombinowania
– mimo prostych zasad szalenie wciąga

Minusy:
– losowość kafelków, która (w teorii) może uniemożliwić realizację celów

Czy gra zostaje w kolekcji? Tak, zdecydowanie. Mimo jedynie kilku partii bardzo polubiłem ten tytuł i jestem pewien, że na stałe zagościł w kolekcji.
Czy kupiłbym grę samodzielnie? Tak – gdybym nie dostał jej na urodziny, z pewnością kupiłbym samodzielnie.
Liczba partii na dzień recenzji: 5
Moja ocena BGG: 8