Recenzje

Kanałami na wolność! GRAmy w Mr Jack!
Już jakiś czas temu wspominałem Wam o Mr Jacku Pocket, który mi się spodobał. Mimo sympatii, czegoś brakowało mi w tym tytule, więc gdy tylko pojawiła się informacja o nowym wydaniu przez Rebel, bez zastanowienia podjąłem decyzję o dołączeniu tego tytułu do mojej pirackiej kolekcji.
 
Dwuosobówki w ogóle są w naszej grupie dość lubiane – tytuły takie jak Raptor, Rój czy XYZ mają niezbite miejsce w naszych kolekcjach, nawet mimo tego, że nie są bardzo często ogrywane. Zaginione miasta swego czasu szturmem wtargnęły na nasz planszodomówkowy stół i od pewnego czasu co jakiś czas tam wracają.

Czytaj więcej

Recenzje

Zostałem legionistą. GRAmy w Pandemię: Upadek Rzymu!

Nigdy nie byłem fanem gier kooperacyjnych. Kilka razy zdarzyło mi się grać w Robinsona, który mimo że jest solidnym tytułem, nie wzbudził we mnie emocji. Jak pamiętacie, Discover również nie wzbudziło we mnie pozytywnych odczuć. Jedną z niewielu kooperacji, o której mogę powiedzieć, że ją lubię jest Pokój 25 – ze znajomymi lubimy go ogrywać w wariancie kooperacji ze zdrajcą, przy którym bawimy się najlepiej.

Z samą Pandemią również nie mam wielu wspomnień – mimo świadomości jej istnienia raczej trzymałem się z dala, aż do czasu wakacji, kiedy to ze znajomymi udało nam się podczas rozgrywki zwalczyć epidemię. Stwierdziłem wtedy, że to dość przyjemny tytuł, który nawet spina się mechanicznie – w końcu rozprzestrzenianie się wirusów ma sens. Do samej gry później jednak nie wróciłem, bo zaczął się bardziej pracowity okres nie tylko pod względem recenzji, ale też zawodowo, przez co nie miałem aż tyle czasu na granie.

Kiedy tylko dowiedziałem się o nowej wersji standalone od Rebela, stwierdziłem, że nie mogę tego przegapić. Pamiętając dobre wrażenie i biorąc pod uwagę korzystną zmianę settingu, która cały tytuł odświeża, nie mogłem odmówić obecności Pandemii w mojej pirackiej kolekcji. Zatem, przed Wami recenzja tytułu Pandemia: Upadek Rzymu. Czytaj więcej

Recenzje

Zostałem szklarzem. GRAmy w Azul: Witraże Sintry
Na pewno pamiętacie, że Azul nie zrobił na mnie wrażenia. Nie mam mu właściwie do zarzucenia żadnej koszmarnej wady, która sprawia, że kategorycznie odmówię kolejnej partii, ale po prostu mnie nie porwał. Ot, tytuł jakich wiele (przynajmniej jeśli chodzi o odczucia, ale i w as traktach znalazłbym gry, które mnie bardziej zaciekawiły). Z pewnym zaciekawieniem obserwowałem jego rosnącą popularność na naszym rodzimym rynku, a kiedy pojawiła się pierwsza zapowiedź spinoffu, czyli Witraży Sintry, które dziś Wam trochę przedstawię, wziąłem to za odcinanie kuponów. Wtedy jeszcze nie mogłem wiedzieć jak bardzo się mylę.

Czytaj więcej

Recenzje

Zostałem kolonistą. GRAmy w Santa Maria: American Kingdoms!
Jak wiecie, bardzo lubię euro. Ze względu na naszą grupę zwykle są to tytuły średniej ciężkości, bo podczas jednego wieczoru na stole przewija się ich co najmniej kilka. Santa Maria od Granny już po premierze mnie zauroczyła, o czym Wam zresztą wspominałem pisząc o niej. Jeśli przegapiliście moją opinię, znajdziecie ją tutaj (klik!). Nie bez powodu również umieściłem ten tytuł w swoich ulubionych tytułach poznanych w zeszłym roku, które znalazły się w moim GroZbiorze. Dzisiaj porozmawiamy trochę o dodatku – American Kingdoms.

Czytaj więcej