Recenzje

Pchli Cyrk – recenzja

Pchli Cyrk to kolejna propozycja z Letniego Maratonu Premier wydawnictwa Muduko. Jak pamiętacie, wcześniej ukazało się już Pod Prąd, czyli piękna gra abstrakcyjna. Ale to nie koniec. Jeśli jesteście na bieżąco z moim Facebookiem i widzieliście mudukowego piracika z włóczki, to wiecie, że lada chwila światło dzienne ujrzy tajemnicza gra, którą objąłem patronatem – zapewniam Was, że warto na nią czekać!

Wróćmy jednak do tego, co dziś na tapecie – Pchlego Cyrku autorstwa Reinera Knizii, czyli grze, wydanej oryginalnie 1997 roku. Jeśli ciekawi Was, czy gra z blisko 25-letnią historią nadal jest aktualna, zapraszam do lektury.

A tak przy okazji: wiecie, że podobno gdyby pchła była wielkości człowieka, mogłaby przeskoczyć wieżę Eiffla?

Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: ok. 20 min
Główne mechaniki: set collection
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲

Pchli Cyrk  – krótki opis zasad

Reiner Knizia zdążył nas przyzwyczaić do błyskawicznego przygotowania jego  karcianek. Nie inaczej jest w tym przypadku – jedyne, co musimy zrobić, to potasować wszystkie karty i utworzyć z nich stos.

W swojej turze odkrywamy pojedynczo karty ze stosu i układamy je jedna obok drugiej tuż. To ile kart odkryjemy zależy od nas, jeśli jednak odkryjemy kartę w kolorze, który już znajduje się na stole, nasza tura kończy się, a kolejka przechodzi na kolejnego gracza. Aby tak się nie stało, możemy w dowolnym momencie przerwać odkrywanie kart i zabrać jedną z nich na rękę. Co więcej, jeśli na początku naszej tury na stole są już odkryte karty, możemy w ogóle zrezygnować z odkrywania nowych.

Same karty występują w dziesięciu kolorach, każdy z wartościami 0 – 7. Jeśli po dobraniu nowej karty mamy na ręku tzw. Trio, czyli trzy karty o identycznej wartości, możemy je zagrać. Trio takie nie bierze już udziału w grze i na koniec warte jest 10 punktów. 

Odkrywając karty ze stosu natrafimy również na 1 z trzech rodzajów kart akcji. Gdy tak się stanie, natychmiast wykonujemy akcję:
– Nowa atrakcja: kontynuujemy odkrywanie kart, jeśli jednak trafimy na kolor obecny już na stole, nasza kolejka nie przepada. Odrzucamy powtarzającą się kartę, ale nadal możemy dobrać jedną ze stołu;
– Przejęcie atrakcji: losujemy kartę z ręki innego gracza i dobieramy ją do swojej;
– Żądanie atrakcji: pytamy o kartę w wybranym kolorze kolejnego gracza. Jeśli posiada on żądany kolor, oddaje nam taką kartę, jeśli nie, pytamy kolejnego gracza.

Gra może zakończyć się na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest wyczerpanie się kart w stosie odkrywania. W drugim przypadku gracz, który posiada na ręku kartę w każdym z dziesięciu kolorów może ogłosić Wielką Paradę. W obu przypadkach gra kończy się, przechodząc do punktacji końcowej.

Na koniec punktują zagrane przez nas Tria oraz najwyższa wartość  każdego koloru spośród kart, które pozostały nam na ręku.

Pchli cyrk – krótka recenzja

W ostatnim czasie na moim stole pojawiały się również inne gry Knizii. Poznałem między innymi Zero (także z portfolio Muduko), Szkołę Latania oraz kilka innych tytułów. Jeśli mam być szczery, to doszedłem przy okazji do wniosku, że spośród gier Knizii nie natrafiłem na taką, która by mi się nie podobała.

Niewątpliwym atutem Pchlego Cyrkunieskomplikowane zasady. To jedna z tych gier, które błyskawicznie ogarnie nawet osoba, która nie grywa w karcianki. Dla przykładu pokazałem Pchli Cyrk mojej mamie i po zapoznawczej partii od razu zaproponowała kolejną. Ba, ostatnio nawet prosiła bym znów ją zabrał wybierając się w odwiedziny. Ale nic dziwnego – poza zbieraniem setów, mamy tu tylko 3 rodzaje kart akcji. To naprawdę nikomu nie sprawi kłopotu.

Główną osią rozgrywki jest zbieranie setów liczbowych. Pchli Cyrk może stanowić niezłe wprowadzenie do tej mechaniki, po której początkujący gracze mogą sięgnąć po nieco cięższe tytuły, jak choćby Zaginione Miasta.

Jako gracz zaawansowany mam wrażenie, że dla tej gry nie do końca jestem targetem. Mimo, że z rodziną chętnie do niej siadam, niekoniecznie zaproponuję ją swojej planszówkowej grupie (w której znacznie chętniej wracamy do Zero). Pchli Cyrk z pewnością lepiej przyjmie się wśród graczy rodzinnych i jestem pewny, że decydując się na zakup czeka takich wiele przyjemnych rozgrywek.

Reiner Knizia ma na swoim koncie ponad 500 tytułów i mam wrażenie, że sporo z nich cierpli na syndrom „kolejnej gry Knizii o tym samym”. Nic dziwnego, często jego pomysły przewijają się w wielu grach. Jednak w tym przypadku tak nie jest. O ile Szkoła Latania i Lato z Komarami mają wiele wspólnego, tak trudno odszukać mi w pamięci inny tytuł tego autora działający podobnie. Sposób punktowania najwyższej karty w danym kolorze przypomina mi za to Conspiracy, o którym pisałem Wam niedawno na Facebooku.

W oryginale gra wyglądała zupełnie inaczej, dlatego warto trochę wspomnieć o warstwie graficznej. Została ona zmieniona i odpowiednio dopasowana do grupy, do której kierowana jest gra. Przez lata tytuł ten pojawiał się także w innych wersjach i jako ciekawostkę wrzucam poniżej zdjęcie najbardziej alternatywnej i przyciągającej uwagę.

Teraz kilka słów o kwestiach technicznych. Pudełko jest kompaktowe, dlatego świetnie sprawdzi się jako „gra do plecaka”. Jej przewożenie czy zapakowanie do walizki nie sprawi żadnego problemu. Trwają wakacje, a podczas letnich wyjazdów z dziećmi warto mieć tytuł w który można zagrać z każdym i w zasadzie wszędzie. A Pchli Cyrk zdecydowanie jest taką grą.

Niewielkie zastrzeżenia mam jedynie do jakości kart. Mimo, że podczas rozgrywki się ich nie tasuje to zauważyłem, że po kilku partiach niektóre zaczęły się lekko ścierać – jeśli dokładnie przyjrzycie się zdjęciom, z pewnością to zauważycie.

Podsumowanie

Pchli Cyrk to karcianka o nieskomplikowanych zasadach, w której główną mechaniką jest zbieranie setów. Łatwo spakować ją do plecaka i świetnie sprawdzi się jako lekki, wakacyjny tytuł. To gra, która z pewnością sprawdzi się do rodzinnego grania z dziećmi czy ze znajomymi, którzy nie są planszówkowymi wyjadaczami.

Plusy:
– nieskomplikowane zasady
– dobre wprowadzenie do mechaniki set collection
– kompaktowy rozmiar
– urocza warstwa graficzna

Minusy:
– może nudzić graczy bardziej zaawansowanych
– po kilku partiach karty zaczynają się ścierać

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj! 

Czy gra zostaje w kolekcji? Tak – z pewnością wrócę do niej w rodzinnym gronie.
Czy kupiłbym grę samodzielnie? Niekoniecznie – mam już kilka karcianek Knizii i nowym tytułom w tej kategorii ciężko zdeklasować dotychczasowych faworytów.
Liczba partii na dzień recenzji: 8
Moja ocena BGG: 6.5

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *