Podsumowania

Podsumowanie stycznia 2020

Pod względem rozgrywek styczeń był zdecydowanie dobrym miesiącem – na stole pojawiło się wiele tytułów, a wśród nich kilka nowości. Udało mi się też wrócić do tytułów do których już jakiś czas się zbierałem, m.in. do Hadary czy Montany. Obie bardzo lubię, a niestety nie lądują na stole tak często jak bym chciał. Było to tym bardziej istotne, że Hadarę wzbogaciłem o zakupione dodatki wprowadzające do gry nowe karty. Muszę przyznać, że całość wypada bardzo zgrabnie.

Liczba rozgrywek: 56
Liczba różnych tytułów: 29
Nowości w kolekcji: Everdell, Boss Monster, Serce Smoka

Gra miesiąca

Mimo kilku minusów moją grą miesiąca bez wątpienia jest Everdell. Bardzo spodobało mi się to sprytne budowanie tableau, która sprawia, że czujemy jak cała gra się powoli rozkręca, a z każdą kolejną porą roku liczba możliwości rośnie. Jestem wręcz zachwycony asymetrycznym podejściem do pór roku. Jeden gracz może skończyć daną porę wcześniej i grać dalej, podczas gdy współgracze mogą wykonywać akcje jeszcze w ramach poprzedniej. Everdell wpisuje się też w pewną konwencję, która na rynku zaczyna się robić standardem – piękne wykonanie, dość nieskomplikowane zasady i element wyróżniający. Tutaj takim elementem jest Wieczne Drzewo, które mnie totalnie nie przekonuje, choć niewątpliwie jest to coś, dzięki czemu więcej osób zwróciło uwagę na tę grę.

Moją recenzję Everdell możecie przeczytać tutaj: https://piratplanszowek.pl/everdell-recenzja/

Odkrycie miesiąca

Moim odkryciem miesiąca jest niepozorna gra, o której istnieniu do niedawna nawet nie wiedziałem. Serce Smoka to bardzo nieskomplikowana karcianka dla dwojga, w której wykładając karty na planszę zbieramy inne i w efekcie zgarniamy punkty. Niektóre ze stosów mają specjalne wymogi – musimy zebrać w nich określoną liczbę kart, w innych wystarczy by znalazła się jedna by odpalić efekt specjalny. Podczas gry stajemy przed decyzjami, które lubię. Musimy zastanowić się czy warto wziąć jeden ze stosów, czy próbować swojego szczęścia i dokładać karty do innego, licząc, że przeciwnik ich nie zgarnie. Gra jest jednak dość losowa i może się zdarzyć, że karty na ręce się nam po prostu nie kleją , ale tutaj jestem w stanie przymknąć na to oko. To dobry wybór na nieco mniej wymagającą grę, gdy czas lub zmęczenie nie pozwalają na coś cięższego.

Warte odnotowania

Jednym z moich celów na 2020 jest częstsze ogrywanie Brassa – w styczniu udało mi się sięgnąć po niego dwa razy i wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem rozgrywki. To zdecydowanie jedna z lepszych gier w jakie kiedykolwiek grałem. Owszem, trzeba tutaj dużego skupienia podczas rozgrywki – to nie jest gra w której można sobie poradzić bez planowania kolejnych ruchów. Budowanie połączeń między miastami i rozbudowa swoich budynków są naprawdę satysfakcjonujące. Podczas rozgrywki czuć, że rzeczywiście rozbudowujemy poszczególne budynki. Stawiając te, które wymagają więcej pieniędzy znacznie zwiększamy nasze wyniki na torze dochodu i punktacji. W trakcie partii wciąż łapię się na tym, że popełniam głupie błędy, których później żałuję widząc, że mogłem zrobić jeden ruch inaczej. A ten jeden ruch z kolei pozwoliłby mi na realizację planu, który w danym momencie jest już dla mnie niedostępny. Brass: Birmingham to fenomenalny tytuł i jestem pewny, że spędzę przy nim jeszcze wiele godzin.

W styczniu udało mi się też zagrać w Star Wars: Zewnętrzne Rubieże. Podoba mi się odczuwalny klimat Gwiezdnych Wojen – oczywiście, Zewnętrzne Rubieże nie są grą ociekającą klimatem, ale można go tam dostrzec. Nie tylko za sprawą postaci znanych z całego świata (pojawiają się tam postaci również z seriali), ale również planet, a nawet statków. Kolejnym plusem sposób rozgrywki, który przypomina mi serial Mandalorian, gdzie latamy od planety od planety i w zależności od przyjętej strategii staramy się chwytać nasze cele lub dostarczać wymagane towary. Co rundę w zależności od naszego położenia musimy rozpatrywać kartę spotkania. Niekiedy jesteśmy zmuszeni również do walki z patrolem frakcji, z którą mamy negatywne relacje. Trochę boli mnie powtarzalność, bo kart nie jest za dużo, a one są główną osią rozgrywki, jednak jeśli tak jak ja, wracacie co jakiś czas do danych tytułów to nie będzie to dla Was dużym problemem. Myślę, że dodatek mógłby rozwiązać ten problem i zakładam, że pewnie w przyszłości się pojawi.

Jeśli chcecie śledzić te mniej formalne dyskusje, dołączcie do grupy na FB Załoga Pirata, gdzie i Wy możecie dzielić się swoimi przemyśleniami znad planszy: http://bit.ly/zalogapirata

Do zobaczenia w lutym!