Recenzje

Point Salad – recenzja

Podczas prawie każdego planszodomówkowego spotkania poza „większymi tytułami” na stole  w formie przerywników lądują również te mniejsze tytuły. Najczęściej nie są one jednak przekombinowane.  Staramy się jednak wybierać takie, które poza prostymi zasadami oferują także konieczność lekkiego móżdżenia lub mają sprytny twist w rozgrywce. Tym właśnie charakteryzują się tzw. fillery, a Point Salad zdecydowanie do nich  należy.

Ilość graczy: 2-6
Czas rozgrywki: ok. 10 min
Główne mechaniki: card drafting, tableau building
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲

Jako ciekawostkę wrzucam Wam też zdjęcie z prototypu tej gry. W początkowej fazie projektowania  każde z warzyw miało własną umiejętność, jednak w trakcie rozwoju zrezygnowano z tego wariantu. Uważam, że bardzo pozytywnie wpłynęło na dynamikę rozgrywki. Sama gra została stworzona przez trójkę przyjaciół i nie jest ich ostatnim tytułem nawiązującym do tematyki jedzenia, którego możemy się spodziewać w tym roku.

Point Salad – skrót zasad

Przygotowania zaczynamy od podzielenia kart (ich liczba skaluje się w zależności od liczby graczy) na 3 stosy. Każda karta na awersie posiada obrazek ilustrujący jedno z sześciu warzyw, na rewersie zaś różne warianty, w jakich te warzywa będą punktować. Z każdego stosu odkrywamy dwie karty stroną „warzywną” ku górze. Jednocześnie karty pozostałe w stosach przedstawiają punktację. W ten sposób powstają nam dwa obszary – targ warzywny i stosy dobierania.

W swoim ruchu mamy dwie możliwości:

  1. dobranie dwóch kart warzyw
  2. dobranie jednej karty z punktacją

Opcjonalnie w swojej kolejce możemy odwrócić posiadaną kartę punktacji na stronę z warzywem. Informacja o tym jakie warzywo znajdziemy po drugiej stronie znajduje się na rogach kart.

Po zgarnięciu warzyw z targu, w ich miejsce trafiają karty punktacji, które odwracamy tak, by również przedstawiały warzywa.

Rozgrywka trwa do momentu wyczerpania się wszystkich kart – wtedy przechodzimy do punktacji. Sprytnym twistem jest to, że w przeciwieństwie do większości gier z mechaniką set collection, tutaj każda karta może punktować kilka razy, tworząc w zależności od potrzeb różne sety.

W skrócie: zbieramy karty warzyw i karty punktacji by zdobyć jak największy wynik.

Point Salad – krótka recenzja

Point Salad jest chyba wszystkim tym, czego oczekuję od fillera – proste zasady, angażująca rozgrywka i chęć kolejnej partii. Nie jest to gra o której można pisać bez końca, bo cała rozgrywka jest na tyle nieskomplikowana, że całość trwa czasem 5 minut. Zachęca to do rozegrania co najmniej kilku partii z rzędu, a po skończonej rozgrywce znów chce się więcej.

Podoba mi się w Point Salad to, że to tak naprawdę my wybieramy sposób punktacji. Kart w talii jest ponad 100, co tak naprawdę daje 100 różnych wariantów, dzięki którym podkręcimy swój wynik. Oczywiście część kart jest do siebie podobna i różnią się jedynie warzywa, które na nich przedstawiono.

Podczas rozgrywki nie ma właściwie żadnych przestojów, dzięki czemu gra jest bardzo dynamiczna. Liczba warzyw każdego rodzaju jest określona przed rozgrywką, więc nawet jeśli ktoś chce dokładnie przeliczać różne możliwości punktacji, to nie zajmuje to wiele czasu.

Zdarzało, że podczas rozgrywki nastawiałem się na zbieranie danego typu warzywa, a w stosach dobierania nie pojawiały się odpowiednie karty punktacji. Wymusza to elastyczność naszej strategii i zdarza się, że zmienimy ją w połowie gry o 180 stopni. Jeśli dodamy do tego fakt, że część kart daje ujemne punkty za konkretny rodzaj warzyw, to okaże się, że droga do wygranej może być zupełnie inna, niż to na początku planowaliśmy.

Kolejnym ciekawym zabiegiem jest to, że warzywa na targu nie są uzupełniane z osobnego stosu, a zastępują je odwrócone karty punktacji. Dzięki temu możemy jednym ruchem zgarnąć punktujące nam warzywka, a jednocześnie zbić kartę punktacji na którą czaili się inni gracze.

Ze względu na prostotę zasad Point Salad świetnie sprawdzi się wśród rodzin czy nawet z mniej grającymi znajomymi. Sam mam na koncie kilka partii z moją mamą, która nie jest planszówkowym wyjadaczem, a mimo to bawiła się świetnie. W naszej grupie gra również się przyjęła (co pokazuje, że mogą w nią grać również gracze). Dlatego mam nadzieję, że będziemy od czasu do czasu do niej wracać, mimo że konkurencja w kategorii fillerów jest duża.

Podsumowanie

Point Salad to świetny nieskomplikowany fillerek, w którym zbieramy warzywa i karty punktacji. Warto też podpatrywać co robią przeciwnicy i w miarę możliwości podkradać im użyteczne karty. Proste zasady i dynamiczna rozgrywka to dwa największe atuty tego tytułu, które sprawiają, że można w niego zagrać właściwie z każdym i czerpać z tego równie dużą satysfakcję.

Czy gra zostaje w kolekcji? Zdecydowanie tak. O tym fillerku słyszałem już kilka dobrych opinii, więc na pewno chciałbym go sprawdzić, tym bardziej za taką cenę, za jaką można go kupić.
Czy kupiłbym grę samodzielnie? Tak
Moja ocena BGG: 7.5

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!