Recenzje

Pokonać superłotrów. Recenzja Pojedynek superbohaterów!

Wygląda na to, że jesień upływa mi pod znakiem deck buildingu. Jeszcze niedawno Brzdęk, a obecnie jestem trakcie testowania Wyprawy do El Dorado. I jak już wspominałem, lubię tę mechanikę, choć w trochę mniej oczywistym wydaniu niż „mielenie kart”. Mimo to przyznam, że zostawiam sobie miejsce na wyjątki od tej reguły. I taką grą jest właśnie dzisiejszy tytuł. Pojedynek superbohaterów jest dokładnie tym, czym chce być. A chce być grą lekką i przyjemną, doprawioną oprawą graficzną ze stajni DC Comics.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: ok. 40 min
Główne mechaniki: deck building
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲

Pudełko Pojedynku Superbohaterów z Ligą Sprawiedliwości

Pojedynek superbohaterów – opis zasad

Zaczynamy od wylosowania jednego z dostępnych superbohaterów. Każdy posiada swoją unikatową umiejętność, często nawiązującą do jego charakteru czy komiksowych zdolności. Naszą bazową talię stanowi 7 kart ciosów i 3 karty bezsilności. Te pierwsze to najsłabsza waluta, za którą kupimy mocniejsze karty, drugie są po prostu zapychaczami. Z dostępnych kart superłotrów tworzymy osobny stos, który jednocześnie odlicza czas do zakończenia gry (łotrem początkowym zawsze jest Ra’s al Ghul).

W swojej turze zagrywamy wybrane lub wszystkie karty z ręki (bazowo jest ich 5, jak w typowej pozycji z tą mechaniką), po czym wykonujemy  opisane na nich akcje. Najczęściej jest to dobranie nowych kart lub atakowanie innych graczy. Następnie podliczamy, ile mocy udało nam się zgromadzić na wyłożonych kartach. Ta posłuży nam do kupowania z rynku nowych kart lub jeśli osiągniemy odpowiednio wysoki poziom, do pokonania aktualnego superłotra. Możemy kupić tyle kart dostępnych na rynku, na ile pozwala nam zgromadzona w tej turze moc. Zawsze istnieje możliwość kupna kopniaka, który jest nieco lepszym ciosem (otrzymujemy 2 mocy). Kupione karty lądują na stosie kart odrzuconych, a tura przechodzi do kolejnego gracza.. Gdy wyczerpie się nasza talia, należy potasować stos kart odrzuconych i stworzyć nową.

Jeśli zdecydujemy się na wykorzystanie zgromadzonej mocy do pokonania aktywnego superłotra, jego karta trafia stałe do naszej talii. Efekty zagrania superzłoczyńcy w trakcie tury są zazwyczaj potężniejsze od standardowych kart, a na koniec gry lepiej on punktuje. Następnie do gry wkracza nowy przestępca, co wiąże się z rozpatrzeniem efektu pierwszego pojawienia się. Powoduje to różne skutki, zawsze jednak niekorzystne dla graczy. Jeśli posiadamy na ręku kartę obrony, możemy się od tego ataku uchylić.

Gdy wyczerpiemy talię rynku lub pokonamy wszystkich superłotrów, gra dobiega końca, a my sumujemy punkty zwycięstwa na kartach, które udało nam się zdobyć.

Karty postaci - każda z nich posiada inną umiejętność

Pojedynek superbohaterów – krótka recenzja

Po przeczytaniu streszczenia zasad macie wrażenie, że gdzieś już to wszystko widzieliście? Nic dziwnego. Reguły tej gry są wręcz podręcznikowym przykładem deck buldingu. Ja od początku spodziewałem się, że rozgrywka w Pojedynek superbohaterów nie będzie należała do skomplikowanych i odkrywczych. I tak też się stało. Ale czy to coś złego? I tak i nie. W tym miejscu każdy powinien sobie indywidualnie odpowiedzieć na pytanie, czego od tego tytułu oczekuje.

Widziałem, że w dyskusjach pojawiają się porównania nie tylko do klasyków deckbuildingu, ale również do serii Star i Hero Realms. Warto pamiętać, że Dominion pojawił się po raz pierwszy w 2008 roku, kiedy planszówki nie były jeszcze tak popularne, a mechaniki tak rozwinięte jak dzisiaj. Mimo to wciąż przez wielu jest uważany za najlepszą pozycję z tą mechaniką, która posiada wiele różnorodnych dodatków.  I mimo, że to Star i Hero Realms zostały wydane w Polsce jako pierwsze, trzeba pamiętać, że Pojedynek Superbohaterów istnieje na rynku od 2012 czyli odpowiednio dwa i cztery lata wcześniej niż ww. tytuły.

Plusy i minusy

Najważniejszą zaletą i zapewne czynnikiem, który zdecyduje, czy zakupicie ten tytuł jest jego tematyka. Ja lubię czytać komiksy, więc ta oprawa bardzo mnie przekonuje

Do naszej dyspozycji oddano flagowe postaci marki DC. Zarówno te, które znamy z ekranu, jak i te, które nie opuściły kart komiksów. Dzięki temu nawet osoby, które swoją wiedzę na temat superbohaterów czerpią jedynie z filmów/seriali, nie będą zagubione i przytłoczone ilością nowych postaci.  I mimo że karty po kilku partiach odczuwalnie się powtarzają, to pamiętajmy, jak bogate jest uniwersum DC. Nie sposób umieścić wszystkich elementów w podstawowej wersji.

No właśnie. Podstawowej wersji. Na rynku zagranicznym wypuszczono całą masę dodatków. Do Polski dotarł póki co jeden z nich, oparty na powieści graficznej  Alana Moore’a „Watchmen – Strażnicy”, o którym napiszę już niebawem. Miejmy nadzieję, że to jedynie dobry początek i Egmont na nim nie poprzestanie.

Wracając do zalet gry, brak skomplikowanych zasad powoduje, że po pierwsze jest to pozycja, którą można wyciągnąć nawet po męczącym dniu, jak i taka, w którą spokojnie zagrają najmłodsi. Dzięki temu jest to tytuł uniwersalny, w rozgrywce nie pojawia się downtime, tury przebiegają sprawnie, a sama partia się nie przeciąga.

Przykładowa karta z Pojedynku Superbohaterów - Pas z gadżetami

Choć nie ma ich wiele, odkrywanie możliwych połączeń między kartami sprawia dużo radości. Podczas swoich rozgrywek odkryłem co najmniej kilka par, które świetnie ze sobą współgrają, a jestem pewny, że jest ich więcej. Jednocześnie brak tu miejsca na większe strategie. Owszem, karty dzielą się na kilka typów, niektóre z nich delikatnie napędzają wzajemnie swoje działanie, ale do tytułów jak chociażby Fantastyczne Światy w tej kwestii Pojedynkowi daleko.

Nie jest to może wielkie przewinienie,  ale widzę pewien brak konsekwencji w tłumaczeniu nazw własnych. Jedne z nich przetłumaczono, inne pozostawiono nietknięte. I tak możemy w swojej talii posiadać zarówno „Two-Face’a”, jak i „Człowieka Zagadkę”, czy „Poison Ivy” i „Kapitana Chłoda”. Niektóre z nich występują w polskich odpowiednikach w niektórych komiksach, jednak nie słyszałem by ktoś mówił o nich ich w tej formie.

Tym, co jednak już poważniej daje się we znaki, to jakość kart. O ile karty bohaterów, które losujemy na początku gry są wykonane dobrze, to te, którymi gramy są z bardzo cienkiego papieru. Po kilku rozgrywkach zdecydowanie widzę konieczność zakoszulkowania całości aby uniknąć zniszczenia kart.

A jak w parze?

Rozgrywki w parze są najbardziej dynamiczne, ale występują karty, które znacznie lepiej działają w rozgrywkach na większą liczbę graczy. W przypadku gdy zagrywamy kartę, która zmusza wszystkich przeciwników do odrzucenia całej ręki, a przeciwnik jest tylko jeden to możemy odczuć niewykorzystany potencjał.

Mimo to, jeśli gracie głównie we dwie osoby, Pojedynek Superbohaterów dobrze się sprawdzi. Wiem, że często to powtarzam, ale to właśnie we dwie osoby można najwięcej zaplanować nawet pod kątem kupna kolejnych kart z rynku.

Karty Pojedynku Superbohaterów

Podsumowanie

Czy zatem Pojedynek Bohaterów to gra, która nie ma do zaoferowania nic więcej poza tematyką? Oczywiście miłośników komiksowego i filmowego uniwersum DC w zupełności zadowoli możliwość zagrania z ręki Mery, Doomsdaya i pokonanie Black Manty z pomocą Lobo i Batsygnału. Ale to nie wszystko. Grywałem również osobami, którym konieczne było wytłumaczenie, kim są poszczególne postaci, a jednak i one czerpały z rozgrywki wiele radości.

Jeśli lubicie świat superbohaterów i mechanikę budowania talii to Pojedynek Superbohaterów jest pozycją, którą możecie śmiało kupić w ciemno. Podejrzewam, że gdyby była umiejscowiona w innym settingu, to nie byłbym do niej tak przekonany, jednak dzięki obecności tego świata, gra dostaje ode mnie zdecydowanego plusa.

Jeśli superbohaterowie to nie Wasza bajka, przetestujcie ten tytuł, gdy natrafi się okazja. Ja liczę, że ta seria będzie kontynuowana, a Egmont wyda również inne dodatki – osobiście nie mogę doczekać się Teen Titans.

Czy zostaje w kolekcji? Zdecydowanie tak – liczę na więcej dodatków!

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!