Recenzje

Zostałem farmerem. GRAmy w Pola Zieleni!

Ciężko nie zauważyć, że w eurograch (przynajmniej tych topowych) obracamy się ciągle wokół tych samych tematyk – przenosimy się w kosmos lub do średniowiecza, podróżujemy, odkrywamy lub plądrujemy. Kiedy więc zwróciłem uwagę na tę grę, byłem pozytywnie zaskoczony. Ten setting również często się pojawia, ale w połączeniu ze sprytną mechaniką sprawił, że jest to tytuł do którego ma chęć się wracać. Coś jest w tym co napisał Tycjan w swojej recenzji – mieszkając w mieście i mając stały dostęp do technologii czasem po prostu potrzebujemy na chwilę się wyłączyć i przejść w tryb offline, a wiejskie klimaty się idealnie do tego nadają. Możliwość wyłączenia się jest też jednym z powodów dla których gram w planszówki, o czym już też nie raz Wam wspominałem.
 
Oczywiście mowa o Fields of Green, czyli angielskiej wersji Pól Zieleni, których kampania trwa właśnie na zagramw.to, a ich wydawcą będzie Czacha Games. W grze wcielamy się w farmerów starających się rozbudować swoje farmy, odpowiednio planując właściwy balans między ilością upraw, zwierząt hodowlanych i budynków gospodarczych.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: około 40minut
Główne mechaniki: draft
Skomplikowanie zasad: 🎲🎲🎲 (w pięciostopniowej skali)

Rozgrywka w Pola Zieleni trwa 4 lata podczas których staramy się zbudować silniczek, który pozwoli nam na zdobycie jak najwyższej liczby punktów. Każdy rok składa się z fazy porządkowania podczas której przygotowujemy się na kolejny rok i dostajemy dodatkowe zasoby, fazy akcji oraz żniw, podczas których odpalamy niektóre umiejki z naszych kart.
 
Faza akcji ma dwie wersje, zależnie od liczby współgraczy. Na początku każdy bierze 6 kart z przynajmniej 3 stosów, a w grze mamy ich 4 – pola, inwentarz, budynki i konstrukcje. Każde z nich ma inne przeznaczenie. Dzięki kartom pól zdobędziemy pożywienie, potrzebne nam do utrzymania farby, a nierzadko też i pieniądze, które pozwoli nam później wykonywać akcje. Inwentarz pozwala głównie na zdobycie dodatkowych funduszy, budynki dodają nam dodatkowy sposób punktowania na koniec gry, a konstrukcje przynoszą punkty zwycięstwa natychmiastowo lub w każdej fazie żniw.
 
Jeśli gramy we dwie osoby to po wybraniu kart (bez podglądania) tasuje się je i na stole wykłada się 6 kart. Następnie, każdy z graczy wybiera jedną z nich, a gdy zostaną 4, dokładamy kolejne dwie. Czynność powtarzamy do czasu aż nie mamy kart do dołożenia, wtedy korzystamy wyłącznie z tych na stole. W przypadku rozgrywki w 3 lub 4 osoby standardowo draftujemy karty, wybierając jedną i przekazując resztę dalej (w lewo lub w prawo, co określa żeton aktualnej rundy). Po wykorzystaniu wszystkich kart i wykonaniu akcji rok się kończy.
Dzięki akcjom możemy budować poszczególne lokacje opłacając ich koszt, budować dodatkowe silosy, które pozwolą nam gromadzić żywność oraz wieże ciśnień, które zapewnią nam stały dopływ wody. Jeśli zabraknie nam funduszy, możemy kartę odrzucić (a dodatkowo sprzedać żywność) by otrzymać zastrzyk gotówki.
 
Podczas żniw odpalamy umiejętności kart, które na dole mają napis żniwa. Warto pamiętać o tym, że każda karta posiada swój koszt, który musimy opłacić by skorzystać z jej umiejętności – jeśli nie możemy tego robić, musimy ją obrócić rewersem do góry – dzięki jednej z akcji będziemy mogli później ją przywrócić.
 
Rozgrywka kończy się po 4 latach. Podliczamy zdobyte podczas rozgrywki punkty zwycięstwa, sprawdzamy dodatkowe warunki punktowania, bierzemy również pod uwagę pieniądze, zasoby oraz puste wieże ciśnień.
Rozgrywka w Pola Zieleni miło mnie zaskoczyła. Przyznam szczerze, że nie miałem wobec niej wygórowanych oczekiwań, nie grałem też w Pośród Gwiazd, czyli poprzedni tytuł tego samego autora, który mechanicznie do Pól jest bardzo podobny.
 
Rozgrywka trwa 4 rundy, a tak naprawdę nie mamy aż tyle możliwości ile mogłoby się wydawać, że będziemy mieć. Podczas każdej rundy przez nasze ręce przejdzie 6 kart z którymi musimy wykonać akcje – czasami zainwestujemy w lokacje i je wybudujemy, innym razem postawimy na wieże ciśnień lub silosy. Niekiedy zabraknie nam również gotówki, więc jedyną możliwością jaka nam pozostanie będzie sprzedaż karty, co pozwoli nam chwilowo poprawić stan swoich finansów. Głównym źródłem dopływu surowców (zarówno jedzenia jak i monet) jest faza żniw, która jest też trochę podstępna – żeby skorzystać z umiejętności danych kart, trzeba je przedtem opłacić. Jeśli tego nie zrobimy, kartę należy odwrócić rewersem do góry. Istnieje możliwość jej przywrócenia do gry, ale żeby to zrobić musimy poświecić jedną z akcji i zapłacić monetę.
Mimo że podczas gry wydaje nam się, że zdążymy i uda nam się mocno rozbudować naszą farmę to tak naprawdę podczas tych 4 lat nie zrobimy aż tak dużo – Pola Zieleni są zatem grą z dość krótką kołderką i trzeba wziąć to pod uwagę. Nie będziemy w stanie wybudować każdego budynku czy pola, które na początku sobie założyliśmy, że zbudujemy.
 
W rzeczywistościwalczymy tutaj o jak najlepszą optymalizację i to mi się bardzo podoba. W połączeniu z wieloma dodatkowymi umiejętnościami, które dają nam poszczególne karty, Pola Zieleni są dla mnie bardzo przyjemną łamigłówką w której staram się wycisnąć jak najlepszy wynik. Interakcji nie ma tu prawie w ogóle, bo karty nie pozwalają nam na wpływanie na farmy przeciwnika (co dla mnie nie jest w żaden sposób wadą, a wręcz przeciwnie).
 
Dla niektórych minusem może być trochę pasjansowy styl rozgrywki (mi to całkowicie odpowiada) – właściwie nie wiemy co mają nasi przeciwnicy, bo podczas rozgrywki trzeba uważnie czytać to co mamy na kartach w swojej farmie, by nic nie przeoczyć. Nie stajemy tu przed wyborem czy popsuć szyki przeciwnika czy dołożyć sobie kartę, która akurat nam pasuje, bo śledzenie poczynań przeciwników jest praktycznie niemożliwe.

A jak we dwie osoby?

W parze Pola Zieleni się trochę zmieniają, jak już wspomniałem. Obaj gracze wciąż dobierają na początku roku po 6 kart, ale tym razem tworzymy z nich odkryty stos z 6 kart, spośród których kolejno wybieramy po karcie i wykonujemy akcje. Ten tryb działa, ale moim zdaniem o wiele przyjemniej jest usiąść do rozgrywki w 3 lub 4 osoby – nie tylko wtedy draftujemy karty, co z góry daje nam trochę więcej możliwości, ale również w poszczególnych rundach przez nasze ręce przechodzi większa liczba kart, dzięki czemu prawdopodobieństwo trafienia na taką, która będzie dla nas użyteczna jest po prostu większe.
 
Cieszę się, że będziemy mieć polską edycję, bo jest to tytuł w który chętnie będę grywał. Gra jest zależna językowo i mimo że struktury językowe nie są skomplikowane to osobom, które znają język angielski trochę gorzej może to sprawić trudność. Oczywiście można w takim wypadku pomóc tłumaczeniem, ale gra traci na płynności i może miejscami się rozwlekać, przez to znika trochę z przyjemności, którą się ma podczas rozgrywki.
Wspierając kampanię otrzymujecie nie tylko wersję podstawową, którą Wam tutaj pokazałem, ale również dodatek Grand Fair zawierający plansze atrakcji oraz karty nagród, dzięki którym zdobędziemy dodatkowe punkty. Oprócz tego do pakietu dochodzi kilka kart bonusowych. Zachęcam Was do wsparcia, bo to naprawdę dobra okazja, jeśli lubicie gry z draftem i takie w których dążycie do jak najlepszej optymalizacji.
 
Pola Zieleni zdecydowanie nie są grą na jedną lub dwie partie. Po takiej liczbie dopiero będziemy w stanie zobaczyć w jakie karty warto iść i jakie mamy możliwości jeśli chodzi o rozbudowę naszej farmy. Mimo stosunkowo prostych zasad jest tu ten przyjemny aspekt pozwalający pogłówkować, dzięki któremu do Pól zieleni będzie mógł zasiąść geek i osoba nieco mniej ograna. Z tego powodu z chęcią pozostawię ten tytuł na swojej półce i liczę, że będzie się w 2019 przewijał przez stół częściej, tym razem z dodatkiem.
 
Edit: Mimo dobrego nastawienia, Fields of Green nie przewijały się przez stół częściej i ze względu na redukcję kolekcji, w kwietniu 2019 poszły dalej w świat.