Puerto Rico – recenzja

Są takie gry, które z upływem lat wciąż potrafią świetnie sprawdzić się na naszych stołach. W naszej ekipie często wracamy do wiekowych tytułów, które pokazują nam, że nie tylko najnowocześniejsze gry zapewniają dobrą zabawę. Oczywiście, niektóre z nich trochę się już zestarzały, ale mimo to pokazują początki pewnych mechanik, dzięki którym łatwiej docenić to, co obecnie serwują nam projektanci gier.

Puerto Rico to właśnie jeden z takich tytułów. Mimo lat, które minęły od pierwszego wydania, wciąż dostarcza mnóstwo rozgrywki. Tym bardziej cieszy najnowsza edycja od Lacerty, która oferuje nie tylko odświeżoną szatę graficzną, nieodbiegającą od nowoczesnych eurasów, ale też dodatki, których polscy gracze wcześniej nie znali. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego warto to pudełko przygarnąć na swój regał, zerknijcie poniżej.

Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki:
ok. 90-120 min.
Główne mechaniki:
action drafting, action follow
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali):
🎲 🎲 🎲

PUERTO RICO – KRÓTKI OPIS ZASAD

Tym, którzy nie spotkali się wcześniej z tym tytułem przypominam: grając w Puerto Rico rozbudowujemy swoją wyspę, na której stawiamy kolejne budynki, a następnie zatrudniamy pracowników, którzy wyprodukują w nich dobra. Te z kolei sprzedajemy na targu lub ładujemy na statki, co przekłada się na zdobywanie dublonów i punktów zwycięstwa.

Rozgrywka  przebiega w postaci rund, w których gracze kolejno wybierają jedną z dostępnych postaci i wykonują związaną z nią akcję. Tę samą akcję wykonuje zarówno gracz wybierający, jak pozostali, ale tylko wybierającemu przysługuje prawo do skorzystania z przywileju. Przywilej wiąże się najczęściej ze wzmocnieniem akcji.

Postacie, jakie oddano nam do dyspozycji to:

– Budowniczy: wybuduj budynek na pustym polu Twojej wyspy (o ile oczywiście Cię na niego stać);

Plantator: weź jeden z dostępnych żetonów plantacji i umieść go na swojej wyspie;

– Burmistrz: rekrutuj pracowników, których wyślesz do wybudowanych wcześniej obiektów. Jedynie budynki i plantacje z przydzielonymi pracownikami uczestniczą w produkcji;

– Zarządca: uruchamia wszystkie ciągi produkcyjne. Aby wyprodukować towar musisz posiadać obsadzoną pracownikami plantację i odpowiadający jej budynek produkcyjny. Np. plantacja kawy + palarnia kawy = kawa;

Kapitan: załaduj posiadane towary na statki i sprzedaj je za punkty zwycięstwa;

– Kupiec: sprzedaj za dublony jeden z wyprodukowanych towarów;

Poszukiwacz złota: weź jeden dublon.

Gra toczy się do momentu wyczerpania puli punktów zwycięstwa lub robotników albo zapełnienia przez któregoś z graczy całej wyspy budynkami. Gdy spełniony zostanie jeden z tych warunków, podliczamy punkty zgromadzone podczas rozgrywki oraz te zapewnione przez posiadane budynki.

To tyle słowem przypomnienia względem podstawki, ale nowa edycja Puerto Rico zawiera szereg dodatków, które znacznie urozmaicają rozgrywkę. Oto one:

  • Rozszerzenie I. Nowe Budynki: to 26 zupełnie nowych budynków, które wpływają na wszystkie aspekty rozgrywki. Część uruchamia się po wybraniu konkretnej postaci, inne wpływają na pozostałe budowle, a jeszcze inne oferują punktację na koniec gry;
  • Rozszerzenie II. Szlachcic: wprowadza nowe znaczniki – szlachciców, którzy dla odróżnienia od robotników są w kolorze czerwonym. Działają podobnie do klasycznych robotników, jednak przynoszą punkty same w sobie oraz podkręcają działanie nowych budynków, który dostajemy aż 8;
  • Rozszerzenie III. Korsarz: dodaje ósmą postać – korsarza. Wybranie go pozwala skorzystać z jednej z czterech umiejętności. Pirat pozwala nam rabować towary ze statków i targu lub pojmać robotników i niewybraną jeszcze postać;
  • Rozszerzenie IV. Festyn w San Juan: wprowadza tablicę z zadaniami do wykonania. Są to trzy cele związane z produkcją, uprawą i budową, które zapewniają nagrody dla pierwszego gracza, który spełni wskazane wymagania;

PUERTO RICO – KRÓTKA RECENZJA

Tym co zdecydowanie warto docenić w Puerto Rico jest nieskomplikowanie zasad. Większość kręci się właściwie wokół samych akcji, które owszem – trzeba poznać, ale mimo to, całość nie przytłoczy nawet osób, które zwykle sięgają po tytuły rodzinne. Puerto będzie krokiem naprzód, ale grający w rodzinne tytuły gracz, nie rzuci się na głęboką wodę, a jedynie zanurzy ciut głębiej w morzu planszówek, które warto znać.

Dodatkowe moduły wiele wnoszą do samej rozgrywki. Nikogo nie zdziwi pewnie, że spodobała mi się piracka akcja Korsarz, która daje między innymi nowe możliwości zdobywania towarów. Festiwal pozwala na zdobywanie punktów i monet podczas standardowej rozgrywki – sam dodatek więc nie ingeruje mocno w rozgrywkę, a wykonywanie festiwalowych zadań nie jest obowiązkowe.

Zdecydowanie warto wspomnieć o dodatkowych budynkach, bo te wypadają zdecydowanie na korzyść nowej edycji Puerto. Nie są to kalki tego, co znamy z podstawki, co więcej są naprawdę dobrze zbalansowane. Współgrają one z akcjami postaci, tak więc każdy gracz mający swój pomysł na wygraną (niezależnie od tego, czy opiera się na statkach, budynkach, czy produkcji), znajdzie wśród nich coś dla siebie. Odpowiedni dobór nowych kafelków i gromadzenie na nich szlachciców również przynosi zaskakujące efekty. Jeśli dodamy do tego fakt, że spośród wszystkich kafelków to sami gracze wybierają te, które wezmą udział w danej partii, okazuje się, że nawet osoby znające na wylot podstawkę, znajdą w dodatkach sporo atrakcji.

Mechanika podążania akcji sprawdza się tu wyśmienicie, ale to nie zmieniło się podczas żadnej z edycji. Będąc graczem aktywnym każdorazowo możemy skorzystać z przywileju. Często zdarza się sytuacja, że wybierając daną akcję, nasi przeciwnicy nie są w stanie z niej skorzystać. Tak więc, mimo że nie ma tu bezpośredniej negatywnej interakcji, mamy wpływ na to co robią nasi przeciwnicy i to wcale niemały. 

Zależnie od ilości osób biorących udział w rozgrywce zmieniają dostępne postacie, liczba robotników czy budynków. Można więc śmiało stwierdzić, że Puerto Rico dobrze się skaluje. Im graczy jest więcej, tym niestety rozgrywka jest dłuższa, a i częściej zdarzają się przestoje, czego sami wiecie, że nie jestem fanem. Wydaje mi się, że najlepszym wariantem jest ten trzyosobowy, ale i w parze można rozegrać dobrą rozgrywkę, która zamknie się w nieco ponad godzinę. 

PODSUMOWANIE

Moim zdaniem Puerto to jedna z lepszych gier ekonomicznych, które są dostępne po polsku i mimo upływu lat, wciąż świetnie się sprawdza. Nowa szata graficzna w moim odczuciu jest przejrzysta, a dodatki uatrakcyjniają rozgrywkę, dzięki czemu chęć powrotu do tego tytułu jest większa.