Recenzje

Zostałem częścią rafy. Recenzja Reef!

Reef to kolejna pozycja z kategorii gier logicznych, którą miałem przyjemność ogrywać w tym roku. Już pod koniec sierpnia premiera polskiej edycji od wydawnictwa Foxgames, a ja już teraz jestem pewien, że Reef trafi na stoły wielu z Was. Jeśli jesteście ciekawi moich wrażeń z rozbudowy własnej rafy koralowej, zapraszam do recenzji.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 30-45 minut
Główne mechaniki: pattern building, zarządzanie ręką
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲

Reef - widok na górę pudełka

Reef – krótki opis zasad

Zasady rozgrywki są bardzo intuicyjne. W trakcie swojej tury stajemy przed prostą decyzją – dobrać kartę z dostępnej puli czy zagrać jedną z ręki. Na początku otrzymujemy planszetkę, na której znajduje się 16 miejsc na elementy rafy. Każde z tych miejsc może pomieścić do czterech klocków, które układamy na sobie, tworząc kolorowe struktury. Dodatkowo na start, otrzymujemy 3 punkty zwycięstwa, które tutaj nie tylko decydują o wygranej, ale też stanowią rodzaj waluty.

Przy dociąganiu kart na rękę do wyboru mamy trzy odkryte karty. Możemy jednak dobrać czwartą, znajdującą się na wierzchu stosu. Aby to zrobić, musimy “zapłacić” punkt zwycięstwa i położyć go na jednej z pozostałych kart (tej, która punktuje najmniej). Maksymalnie możemy mieć w ręku 4 karty. Jeśli tak jest, korzystamy z drugiej możliwości i zagrywamy kartę. 

Karty w Reef

Zagrywając kartę, kładziemy ją przed sobą i wykonujemy kolejno dwie przedstawione na niej akcje. Po pierwsze dobieramy wskazane na karcie elementy rafy, a następnie dokładamy je do naszej planszetki. Po drugie punktujemy. Sekwencji, które punktują jest kilka. Zaczynając od par konkretnych kolorów, poprzez kolory umieszczone na odpowiednim poziomie wysokości, do kształtów, jakie powinny pojawić się na naszej rafie. Każda karta punktuje inaczej, a im trudniejszy układ, tym więcej punktów zgarniemy. Jeśli posiadamy kilka sekwencji lub wymaganych elementów, odpowiednio zwiększamy wynik z karty. 

W ten sposób rozgrywka toczy się do momentu, gdy wyczerpiemy jeden z czterech kolorów. Wówczas kończymy bieżąca rundę i przechodzimy do podliczania punktów. Możemy jeszcze zapunktować za karty, które zostały nam na ręku, ale zdobywamy punkty za każdy wzór tylko raz. Rozgrywkę może również zakończyć wyczerpanie puli kart do dobierania, jednak podczas partii, które rozgrywałem, nigdy się to nie zdarzyło.

Widok pojedynczej karty w Reefie

Reef – krótka recenzja

Jak widzicie, rozgrywka w Reef nie jest skomplikowana. Tym co zdecydowanie dodaje smaczku w przypadku budowania rożnego rodzaju wzorów jest aspekt trójwymiarowy. Owszem, w grach logicznych podobne mechaniki przewinęły się już kilkukrotnie, ale nigdy nie układaliśmy wzorów w trójwymiarze. A przynajmniej nie w ten sposób. Trójwymiar  był na przykład obecny w Ubongo 3D, jednak tam staraliśmy się ułożyć określone wzory na czas. W przypadku Reef znacznie istotniejsza jest długofalowa strategia. Często musimy podjąć decyzję w jakiej kolejności zagramy konkretne karty. Nawet jeśli wszystkie przyniosą nam punkty, musimy szybko przeliczać, które w ogólnym rozrachunku dadzą ich więcej. Końcowe wyniki często różnią się o jeden lub dwa punkty, więc jest to bardzo istotne. Zwłaszcza początek rozgrywki skupia się głównie na planowaniu. A w zasadzie wyłącznie na nim. Wykładając pierwsze karty nasza rafa jest pusta, musimy więc zdecydować, których użyjemy do jej zapełnienia, a które zagramy później zdobywając punkty.

Jeśli chodzi o jakość wykonania elementów, to stoi ona na wysokim poziomie. Komponenty rafy są kolorowe, solidne i z łatwością umieszcza się jeden na drugim. Planszetki prezentujące dno rafy są twarde, a odpowiednia wielkość pól sprawia, że dokładanie kolejnych koralowców, nie burzy dotychczasowego układu.

Elementy rafy koralowej w Reef

A jak w parze?

Ilość komponentów biorących udział w rozgrywce uzależniony jest od liczby graczy. Odniosłem jednak wrażenie, że poza tym faktem, ilość osób ma niewielki wpływ na samą rozgrywkę. Reef to jedna z tych gier, gdzie każdy skupiony jest na sobie. Przez większość czasu nie zwracamy nawet uwagi na to, co robią nasi przeciwnicy. Momentem, kiedy warto zainteresować się działaniami rywali jest końcowa część gry, gdy ilość dostępnych komponentów zaczyna się wyczerpywać. Wtedy właśnie może okazać się, że chcąc zagrać dobrze punktującą kartę, nie zdążymy tego zrobić, bo przeciwnik właśnie dobrał ostatni koralowiec danego koloru, wyzwalający koniec gry. Zatem nie zawsze warto jest zwlekać z zagrywaniem kart, próbując ułożyć kolejny mnożnik, bo zakończenie rozgrywki potrafi przyjść niespodziewanie.

Nie występuje tu również negatywna interakcja. Ani interakcja w ogóle. Jedyne co możemy zrobić aby przeszkodzić naszemu przeciwnikowi, to podebranie potrzebnej mu karty. Ma to jednak minusy, ponieważ jeśli sami jej nie potrzebujemy, to tylko zapychamy sobie rękę. A przy li micie 4 kart jest to odczuwalne. 

Mimo to, warto wspomnieć o tym, co jednak zmienia liczba graczy. Im więcej nas przy stole, tym szybciej zmienia się pula dostępnych kart. Nawet przy trzech osobach często zdarzało się, że karta która idealnie pasowała do mojej rafy była zabierana przez któregoś z przeciwników. Oczywiście nie robili tego celowo, a ja po kilku partiach nauczyłem się, aby zawsze mieć asa w rękawie i być przygotowanym na stale zmieniającą się sytuację na stole. Jasne, możemy dobrać inną kartę, ale gdy podczas rozgrywki każdy zagrywa około 20 – 25 kart, każda wydaje się mieć znaczenie. Niemniej jednak Reef to nie tylko prosta gra o układaniu kolorowych wzorów, ale też sprytne zarządzenie ręką.

Z tego powodu przyznam, że partie we dwie osoby były najprzyjemniejsze. We trójkę również gra się miło, ale im więcej osób przy stole, tym trudniej coś zaplanować, a my mamy wrażenie, że do gry wkrada się pewna losowość.

Podsumowanie

Reef to gra, podczas której czuję jednocześnie spokój, jak i skupienie. Przez większość  rozgrywki właściwie nie interesuje mnie, co robią moi przeciwnicy, bo koncentruję się na tym jakie mam karty i jak zdobyć jeszcze więcej punktów. W mojej opinii to jeden z lepszych abstraktów tego roku. Przez dwa tygodnie grałem w niego w różnych składach osobowych łącznie 10 razy i wciąż czuję niedosyt. Chcę więcej. Z tegorocznych tytułów w tej kategorii podobnie mam jedynie z Seikatsu. I nie wiem czy to ten trójwymiarowy aspekt, ale ta gra przyciąga. Zatem z pełnym przekonaniem i Wam polecam zanurzenie się w tym podwodnym świecie.

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj! 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *