Recenzje

Zostałem pogromcą potworów. GRAmy w Roll Player: Potwory i Sługusy!

Podstawka Roll Playera od Ogry Games miała u mnie ciężki start. Po pierwszej partii totalnie nie miałem chęci ponownie siadać do tego tytułu. Nie pamiętam właściwie dlaczego, ale po prostu nie bawiłem się przy nim zbyt dobrze. Dopiero stosunkowo niedawno postanowiłem wrócić jeszcze raz, bo w teorii jest tam wszystko, co powinno mi się podobać.

No więc do Rolla wróciłem i… spodobało mi się. Postanowiłem więc dać szansę dodatkowi, który do samej rozgrywki wprowadza nie tylko dodatkowego gracza, ale również ciekawe rozwiązania, o których Wam dziś opowiem.

Oczywiście, podczas rozgrywki występuje pewna losowość, którą musimy wziąć pod uwagę, ale nie jest to losowość na którą nie jesteśmy w stanie nic poradzić. Aby jednak umieć to zrobić trzeba trochę lepiej poznać nie tylko same możliwości które oferują nam poszczególne atrybuty naszych bohaterów, ale także same karty, które biorą udział w rozgrywce.

Ilość graczy: 1-5
Czas rozgrywki: 90-120 minut
Główne mechaniki: set collection, dice rolling, dice placement
Stopień skomplikowania (w pięciostopniowej skali): 🎲🎲🎲

Zabić potwora. GRAmy!

Przygotowanie do rozgrywki wygląda podobnie do wersji podstawowej jednak do talii rynku, czyli kart, które możemy kupić trafia także nowy typ – zwojów, czyli jednorazowych akcji. Pozwalają one najczęściej na zdobycie dodatkowych korzyści, jednak często są także użyteczne w dalszej części gry, kiedy możemy otrzymać za nie punkty.

Oprócz tego, w Fazie Rynku mamy teraz wybór – możemy kupić jedną z dostępnych kart lub udać się na polowanie na odkrytego sługusa. Aby go pokonać musimy zdobyć pewną ilość oczek na kościach walki, czyli nowym typie kości, który używany jest w rozgrywce. To, co znajdziecie w pudełku możecie zobaczyć poniżej:

Każdy sługus posiada indywidualne wymogi i bonusy za pokonanie, które są każdorazowo określone na jego karcie. Standardowo do walki używamy jednej kości, jednak ta liczba jest modyfikowana w zależności od tego jak spełnimy warunek określony na karcie sługusa – może być to dodatkowa kość za każdy wypełniony rząd atrybutu lub za każdą kość w danym kolorze.
 
W rozgrywce biorą udział także żetony chwały i obrażeń (które są modyfikatorami +/-1 do rzutów podczas walki z potworem) oraz kostki doświadczenia, które pozwalają na zakup dodatkowych kości podczas końcowej walki. Wszystkie te trzy elementy możemy otrzymać jako nagrody lub kary podczas walki ze Sługusami.
 
Do worka z kośćmi, które losujemy w pierwszej fazie trafiają także kości wzmocnienia, które pozwalają naszej postaci wznieść się ponad jej standardowe możliwości. W praktyce, kości te mają wartość 3-8, ale nie liczą się do celów związanych z kolorem na planszetkach bohaterów.
Podczas zakończenia gry, przed podliczeniem punktów odbywa się walka z potworem, który losowany jest na początku gry. Każdy z nich posiada określoną ilość obrażeń, którą musimy zadać aby wyjść z tego starcia zwycięską ręką. Do każdego potwora dokładane są również trzy wskazówki – kryjówki, pułapki i ataku. Aby podejrzeć każdą z nich, musimy zdobyć trofeum za pokonanie Sługusa. Wskazówki pokazują jakie modyfikatory odnośnie liczby kości walki będą rozpatrywane na koniec gry. Tylko gracze, który zdobyli żeton określonej karty mogą rozpatrywać dany bonus.
 
Poza tymi wyżej wspomnianymi zmianami rozgrywka toczy się tak jak w wersji podstawowej – wciąż staramy się rozwinąć swoją postać zgodnie z celami jej charakteru i atrybutów.
Zauważyłem, że w porównaniu do innych krajów, w Polsce rzadko wydaje się dodatki, co oczywiście ma związek z ich mniejszą sprzedażą względem wersji podstawowych. Bardzo się cieszę, że Ogry Games jednak postanowili wydać te rozszerzenie, ponieważ diametralnie zmienia ono rozgrywkę.
 
Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie dalszych rozgrywek bez tego dodatku. Walka z potworami wprowadza nam dodatkowe możliwości podczas rozgrywki, co nie tylko znacznie ją odświeża, ale zmienia całą grę, dając nam większą różnorodność. Teraz nie możemy skupić się jedynie na naszej postaci, ponieważ w zależności od potwora, wygrana walka może przynieść nam nawet kilkanaście punktów, co zwykle jest elementem decydującym o wygranej rozgrywce.
Same karty zwojów dają nam przydatne podczas rozgrywki akcje, często pozwalając nam na zdobycie dodatkowych punktów.
 
Dodatkowe kości wzmocnieniazdecydowanie ułatwiają realizację naszych celów związanych z atrybutami, ale nie liczą się do celów związanych z klasą naszej postaci, ani do koloru – często więc będziemy musieli podjąć decyzję co się nam bardziej opłaca. Nie są to może i decyzje trudne, ale mimo wszystko sprawiają, że sama rozgrywka nabiera większego skomplikowania.
 
Dodatkowa akcja podczas fazy rynku sprawiła, że rzadko kiedy decyduję się na kupno karty (chyba, że widzę w niej potencjał), natomiast znacznie częściej udaję się na polowanie. Oczywiście nie dzieje się to co turę, bo za nieudane łowy otrzymujemy obrażenia, co też zmusza do większej analizy swoich posunięć. Wcześniej takich możliwości nie mieliśmy, a jeśli na rynku nie pojawiała się żadna interesująca nas karta to gromadziliśmy coraz więcej pieniędzy, które na koniec gry nie były w żaden sposób przydatne.
Z drugiej strony, dodatek w pewien sposób wymusza na nas walkę z potworami – ignorowanie walk ze sługusami powoduje, że nie odkrywamy kart, które mogą w końcowej walce spowodować, że będziemy mieć więcej kości. Mimo to nie można zupełnie zlekceważyć rynku, ponieważ znajdują się tam nie tylko sety zbroi, które mogą dawać wiele punktów, ale również karty, które potrafią stworzyć kombinacje ze sługusami. Walki ze sługusami równocześnie wprowadzają do rozgrywki więcej losowości – była ona już obecna w rozgrywce poprzednio, jeśli chodzi o nasze indywidualne cele, ale dzięki odpowiedniemu zarządzaniu swoimi kośćmi, ich realizacja nie była bardzo trudna. Teraz w zależności od dodatkowego warunku określonego na sługusie walczymy używając określonej liczby kości walki, gdzie losowość może być dotkliwa.
 
Używając dodatkowych kości można grać aż w 5 osób, czego przyznam szczerze, nie testowałem – zwykle nie gramy w takim gronie, ale obserwując rozgrywkę w 3 osoby, stwierdzam, że w komplecie wszystko by się dużo bardziej wydłużyło.
Roll Player moim zdaniem ma wiele wspólnego z Sagradą i jest jej trochę taką wersją doładowaną. Mimo tego, że początkowo mi się nie podobał, w gruncie rzeczy rozgrywka przebiega podobnie – układamy kości na planszetce i musimy pilnować ich wartości oraz kolorów, z tą różnicą, że w Rollu każdorazowo powoduje to aktywację dodatkowej umiejętności. Wymusza to na nas planowanie swoich posunięć, biorąc pod uwagę, że w każdym rzędzie chcemy osiągnąć pożądane wartości.
 
Sądzę, że obie te gry mogą być obecne w jednej kolekcji – Sagrada w tym wypadku będzie skierowana do bardziej początkujących lub rodzinnych współgraczy, a Roll Player do osób, które już pierwsze kroki mają za sobą. Myślę, że świetnie sprawdzi się także jako gra drugiego kroku, tuż po Sagradzie.

Potwory i sługusy to moim zdaniem must-have do podstawki Roll Playera, który znacznie ulepsza doświadczenie z samą grą. Nie wyobrażam sobie grać bez niego, ze względu na to, że wprowadza zdecydowanie więcej możliwości do rozgrywki. Jest to tytuł, który świetnie nada się jako gra drugiego kroku, która nie przytłoczy zasadami, a zaoferuje wciągającą i spinającą się pod względem fabularnym rozgrywkę.

Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!