Recenzje

Zostałem podwodnym budowniczym. GRAmy w Podwodne Miasta!

Przyznam się, że na ten tytuł czekałem od zeszłorocznego Essen. I mimo, że Suchý nie należy do moich ulubionych autorów, to wszystkie jego gry, w które grałem zrobiły na mnie wrażenie. Nawet nieco toporny Shipyard, któremu jednak nie odbiorę fenomenalnego połączenia różnych mechanik. Podobnie było przecież w Pulsarze 2849 (który swoją drogą został „Zaawansowaną grą roku 2019”), gdzie bardzo spodobała mi się sałatka punktowa. Dawała nam ona wiele możliwości prowadzenia rozgrywki. Teraz przyszedł czas by zmierzyć się z Podwodnymi Miastami. Czy i ta gra mi się spodobała? Standardowo, przed Wami poręczna recenzja. Wejdź na pokład

Recenzje

Ciemność widzę, ciemność! GRAmy w Blackout

Nie będzie dla nikogo wielkim zaskoczeniem, jeśli napiszę, że moim zdaniem Alexander Pfister tworzy gry fenomenalne. Zaczynając od Mombasy, w którą grałem stanowczo zbyt mało (choć pracuję nad tym), przez Broom Service i Wyspę Skye wraz z dodatkiem, aż do Great Western Trail, które jest jednym z moich ulubionych tytułów. Choć każda z nich różni się od siebie, łączy je jedna wspólna cecha – we wszystkie zdecydowanie warto zagrać.

Tak więc, kiedy tylko usłyszałem, że kolejnym tytułem Pfistera będzie Blackout, trzymałem kciuki za polskie wydanie Lacerty. Czekałem na nie zniecierpliwieniem, choć muszę przyznać, że łatwo nie było. Dziś w końcu mam możliwość podzielić się z Wami swoimi wrażeniami z ostatnich trzech tygodni, kiedy to intensywnie Blackout ogrywałem. Wejdź na pokład

Recenzje

Zostałem hodowcą ptaków. GRAmy w Seikatsu!
Wiecie, że gry logiczne mają specjalne miejsce w moim sercu. Przewijają się tutaj co chwilę i mimo że od pewnego czasu jestem mocno zauroczony Zertzem, a nowy Azul właściwie czai się za rogiem (a trochę partii w niemiecką wersję zaliczyłem) to i tak jestem otwarty na nowe tytuły w tej kategorii.
 
Nie inaczej było z Seikatsu od Funiverse, które miałem na swoim radarze już od pewnego czasu. Wstyd się przyznać, ale na początku zwróciłem na ten tytuł uwagę ze względu na piękną minimalistyczną okładkę (nic nie poradzę, że mimo wszystko jestem wzrokowcem), ale dopiero po przeczytaniu opisu i zapoznaniu się z obecnymi w rozgrywce mechanikami zdecydowałem się, że totalnie chcę w ten tytuł zagrać.

Wejdź na pokład

Recenzje

Zostałem szklarzem. GRAmy w Azul: Witraże Sintry
Na pewno pamiętacie, że Azul nie zrobił na mnie wrażenia. Nie mam mu właściwie do zarzucenia żadnej koszmarnej wady, która sprawia, że kategorycznie odmówię kolejnej partii, ale po prostu mnie nie porwał. Ot, tytuł jakich wiele (przynajmniej jeśli chodzi o odczucia, ale i w as traktach znalazłbym gry, które mnie bardziej zaciekawiły). Z pewnym zaciekawieniem obserwowałem jego rosnącą popularność na naszym rodzimym rynku, a kiedy pojawiła się pierwsza zapowiedź spinoffu, czyli Witraży Sintry, które dziś Wam trochę przedstawię, wziąłem to za odcinanie kuponów. Wtedy jeszcze nie mogłem wiedzieć jak bardzo się mylę.

Wejdź na pokład