Recenzje

Wyspa Skye: Druidzi – recenzja

Wyspa Skye to pierwszy tytuł Alexandra Pfistera w jaki miałem okazję zagrać podczas swojej planszówkowej przygody. Zawsze podkreślam, że jest to jeden z moich ulubionych (jeśli nie ulubiony) projektantów gier i bardzo ubolewam, że jeszcze nie zagrałem w jego tegoroczne tytuły. Pisałem Wam w tym roku o dodatku Wędrowiec, który bardzo zmienił rozgrywkę w Wyspę Skye. Mimo, że początkowo wzbudził mieszane uczucia, ostatecznie Wędrowiec przekonał mnie do siebie i cieszę się, że dołączył do mojej kolekcji. Wiem jednak, że właśnie ze względu na te drastyczne zmiany, nie sprostał on oczekiwaniom wielu osób. Przy najnowszym dodatku Druidzi, czyli nowości od wydawnictwa Lacerta zdecydowano się na mniej rewolucyjny powrót na Wyspę Skye. Czy powrót do korzeni okaże się strzałem w dziesiątkę? Zapraszam na recenzję.  Wejdź na pokład

Recenzje

Jungle Boogie – recenzja

Wielokrotnie wspominałem, że bardzo lubię abstrakty – frajdę sprawia mi granie w Azula, Sagradę czy Reefa. Jakiś czas temu zainteresowałem się również serią GIPF i choć na mój stół trafił jak dotąd tylko Zertz, to zdecydowanie mam apetyt na więcej.

Z kolei po tegorocznym Pyrkonie pisałem Wam o Jungle Boogie. To gra, którą dziś mam pod patronatem a która już wtedy podbiła moje serce. O tym dlaczego uważam, że powinniście dać jej szansę przeczytacie poniżej. Wejdź na pokład

Recenzje

Sonar – recenzja

Jeśli obserwujecie mój profil, to wiecie, że zwykle grywam w 2 lub 3 osoby. 4 i więcej graczy przy jednym stole to już rzadkość. I choć od pewnego czasu byłem ciekaw „dużego” Sonara, to właśnie ze względu na wymaganą liczbę graczy, nigdy w niego nie zagrałem. Gdy zatem w zeszłym roku Foxy zapowiedziały wydanie Sonara Family (polską nazwę skrócono), bardzo się ucieszyłem. Obecnie mam przyjemność obejmować tę grę patronatem, jeśli jesteście więc ciekawi, co oferuje rozgrywka zapraszam do lektury. Oczywiście ze względu na patronat tekst ma bardziej charakter poglądowy. Wejdź na pokład

Recenzje

W japońskim klimacie. Kwiat Wiśni – recenzja

Jak wiecie, zwykle staram się brać patronaty nad większymi grami, bo to właśnie takie pozycje  częściej lądują na moim stole. Niewielkich tytułów mam coraz mniej, a grywam w nie najczęściej w tygodniu, gdy nie zawsze jest czas i siła na coś skomplikowanego. Owszem, w weekend pomiędzy większymi tytułami pojawiają się lżejsze przerywniki, ale i to nie jest regułą. Przykładem takiego przyjemnego fillera jest właśnie Kwiat Wiśni, czyli nowa propozycja od Foxów. Nie tylko posiada krótką choć angażującą rozgrywkę, ale jest również urzekający pod względem wykonania. Wejdź na pokład