Recenzje

Spacer po Burano – recenzja

Spacer po Burano trafił na mój radar jeszcze w zeszłym roku, gdy krążyły pogłoski o wypuszczeniu go przez inne wydawnictwo. Tak się jednak nie stało, więc trzymałem ją na wishliście, ciekawy czy sięgnie po nią jakiś wydawca. I zrobiła to Nasza Księgarnia, która przyzwyczaiła nas do wysokiej jakości grafik swoich gier. Dzięki temu dziś możemy cieszyć się polską edycją. Czy jednak warto po nią sięgnąć? Zapraszam na recenzję gry Spacer po Burano. Wejdź na pokład

Recenzje

Pojedynek Superbohaterów: Kryzys – recenzja!

Wielokrotnie już wspominałem o tym, że mam słabość do komiksów. I o ile otwarcie mówię, że Marvel zdecydowanie góruje filmami nad DC, tak lepsze komiksy zdecydowanie pochodzą z tego drugiego uniwersum (nie wspominając o ich animacjach). Przy Pojedynku Superbohaterów wspominałem o tym, że po prostu podoba mi się prostota budowania swojej talii w tym tytule. Strażnicy jednak pozostawili po sobie gorzki smak, po totalnie chybionym wariancie kooperacyjnym. Jeśli jesteście ciekawi czy podobnie jest z Kryzysem, który oferuje zarówno tryb rywalizacyjny jak i kooperacyjny, przed Wami recenzja. Zapraszam do czytania 😉 

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: ok. 30-90 min
Główne mechaniki: hand management, tableau building, variable player powers, kooperacja
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 Wejdź na pokład

Recenzje

Everdell – recenzja

Po raz pierwszy w Everdell zagrałem na krótko po premierze podczas jednego z organizowanych w Szczecinie planszówkowych wydarzeń. Miałem wtedy mieszane uczucia odnośnie rozgrywki, ale po partiach zweryfikowanych na własnym egzemplarzu wiele się zmieniło. Everdell, cieszące oko bajkową wręcz oprawą i trójwymiarowym drzewem na planszy skrywa pod tą kolorową warstwą ciekawą mechanikę rozgrywki. Ostatnio tak naładowaną względem grafiki i elementów grą, która trafiła na mój stół było Na Skrzydłach, które okazało się dla mnie gorzkim rozczarowaniem. Czy tym razem było inaczej? Zapraszam na recenzję Everdell. Wejdź na pokład

Recenzje

Stwory z Obory – recenzja

Od początku uważałem siebie bardziej za eurogracza, dlatego też do gier, przy których trzeba sporo główkować zawsze było mi po drodze. Lubię testować różne drogi do zwycięstwa, przerabiać zasoby i optymalizować swoją rozgrywkę, by z każdą kolejną partią osiągnąć coraz lepszy wynik. Tytuły takie jak Blackout, Great Western Trail, czy choćby Podwodne Miasta miały i będą mieć pierwszeństwo. Niestety prawda jest taka, że w tygodniu czasem ciężko sięgać po takie gry, a weekendy często mijają pod znakiem gier do recenzji. Tak więc siłą rzeczy kolekcja moich tytułów dostosowuje się do zmieniającego się trybu życia, a ja coraz częściej zerkam przychylnym okiem na mniejsze gry. Jeśli niewielki rozmiar idzie w parze z koniecznością lekkiego kombinowania, okazują się być one doskonałą odskocznią po wymagającym dniu w pracy. I takim też tytułem są Stwory z Obory od Muduko. Wejdź na pokład