Recenzje

Zostałem przestępcą. GRAmy w Tajnego Agenta!

Na początku, muszę zaznaczyć, że mam trochę emocjonalny stosunek do tego tytułu – jest to pierwszy tytuł, który mam pod patronatem, więc na pewno patrzę na niego trochę inaczej.

 
Ilość graczy: 2-10
Czas rozgrywki: ok. 20 minut
Główne mechaniki: dedukcja
Skomplikowanie zasad: 🎲 (w pięciostopniowej skali)
 
Podczas rozgrywki w Tajnego Agenta, jeden z graczy zostaje tytułowym agentem, a zadaniem pozostałych, wcielających się w rolę detektywów, jest go wytropić. Właściwie nie dziwi mnie to, że to akurat Granna wydała podobny tytuł – w swoim portfolio posiadają bowiem chociażby MS Batory  ze swoim imponującym statkiem i Sherlocka, w którym to również wcielamy się w rolę detektywów i zadając odpowiednie pytania, staramy się rozwikłać zagadkę.
Na początku rozgrywki losujemy i wykładamy na środek 6 kart państw.
Osoba, która wciela się w rolę agenta otrzymuje również księgę w której znajdują się odpowiedzi na pytania detektywów.
Zależnie od liczby osób biorących udział w rozgrywce, wygląda ona trochę inaczej.
Jeśli gramy we dwoje, to osoba będąca detektywem wykłada na stół cztery karty pytań, wybiera jedną z nich i zadaje związane z nią pytanie. W przypadku gdy większa liczba graczy jest detektywami (zawsze będzie tylko 1 uciekający) to każdy otrzymuje po 3 karty pytań i podczas swojej tury wybiera z nich jedną.
Po każdym ruchu detektyw musi wyeliminować jedno z państw. Jeśli uda mu się to zrobić i wyeliminuje państwo w którym nie ma agenta, rozgrywka toczy się dalej. Z każdym ruchem odrzuca się kolejne karty. Natomiast gdy jeden z detektywów odrzuci kartę miejsca, gdzie ukrywa się agent to tura się kończy i zdobywa on punkt.
 
W dowolnym momencie swojej tury można dokonać aresztowania i wytypować wybrane przez agenta państwo. Oczywiście niepoprawne obstawienie skutkuje przegraną tej rundy.
 
Całość powtarzamy do momentu aż jedna ze stron zdobędzie 3 punkty – możemy więc grać 3, 4 lub nawet 5 rund, zależnie od tego jak sobie radzą obie drużyny.
Muszę przyznać, że Tajnego Agenta traktuję raczej jako zabawę edukacyjną lub quiz niż jako typową grę planszową w której będziemy działać wedle określonej strategii. Nie przeszkadza mi to w żaden sposób dobrze się bawić, ale jeśli nie lubicie lekkich tytułów, to Tajny Agent z pewnością nie jest dla Was.
 
Niektóre pytania potrafią być naprawdę bardzo szczegółowe, tym bardziej, że mało który dorosły wie jaka jest liczba ludności naszych sąsiadów, nie wspominając o całym świecie. A to dopiero początek – w trakcie rozgrywki pojawią się pytania odnośnie ustroju, wydarzeń historycznych a nawet dominującego przemysłu! Mimo to do rozgrywki nie jest nam potrzebna zaawansowana wiedza geograficzna, ponieważ będąc agentami jesteśmy w stanie działać drogą eliminacji – tak długo aż nie popełnimy błędu, oczywiście. Nie bez powodu główną mechaniką tego tytułu jest dedukcja.
Z pewnością ze względu na te rozmaite pytania, Tajny Agent ma dość dużą wartość edukacyjną. Oczywiście, nikogo nie zainteresuje dokładna liczba ludności, ale czasami można dowiedzieć się czegoś o ustroju danego państwa lub istotnych wydarzeniach historycznych.
 
Osoba, która zdecyduje się na bycie Tajnym Agentem w danej rundzie tak naprawdę nie gra – wszystkie jej możliwości ograniczone są do odpowiadania na pytania zadawane przez Detektywów. Co więcej, wiele zależy od tego jakie karty tak naprawdę wylosujemy – podczas jednej rundy mogą trafić nam się na tyle podobne państwa, że odróżnienie ich zdecydowanie będzie niełatwe, innym razem natomiast nie będziemy mieli wątpliwości gdzie ukrywa się Agent. I jeszcze taka drobnostka, która mi się nie do końca podoba – bycie Agentem jest też trudniejsze, bo o ile grając 1:1 mamy w miarę równe szanse, to biorąc udział w kilkuosobowej rozgrywce, Agent ma zdecydowanie utrudnioną robotę. Nie do końca jestem zadowolony też z tego, że tak naprawdę Agent musi korzystać ze swojej księgi pod stołem albo używając zasłonki. Państwa są ułożone alfabetycznie, więc często nawet to w jakiej części otworzymy księgę może być dla przeciwnej strony ogromną podpowiedzią.

A jak w parze?

Moim zdaniem Tajny Agent wypada przyjemnie w gronie zarówno dwuosobowym jak i przy obecności trzech czy czterech graczy. Co prawda wariant dwuosobowy jest moim zdaniem najlepszy, ale przy większej ilości graczy Detektywi mogą ze sobą współpracować, więc nawet osoba bardzo słabo znająca geografię będzie w stanie wygrać. Mimo że teoretycznie Tajny Agent jest nawet do 10 graczy to nie wyobrażam sobie rozgrywki w takim gronie.
Tajny Agent to pozycja dedukcyjna, która jednak nie jest pozbawiona wad. Jeśli lubicie podobne tytuły detektywistyczne, to i Tajny Agent Was nie zawiedzie i spełni swoją rolę fillera w podobnej kategorii. Mi będzie służył do grania z rodziną – w naszym geekowym gronie spróbowaliśmy zagrać kilka razy i mimo przyjemnie spędzonego czasu, raczej powrót tego tytułu na stół jest mało prawdopodobny.