Recenzje

Rozruszać swój mózg. GRAmy w Ubongo 3D!

Kiedy pojawiła się zapowiedź dotycząca polskiego wydania Ubongo 3D przez Egmont pomyślałem, że nie będzie to gra dla mnie. Jak wiecie bardzo lubię gry logiczne, ale ten tytuł postanowiłem odpuścić ze względu na średnio rozwiniętą umiejętność myślenia przestrzennego. Podczas spotkania z GryfGra postanowiliśmy sięgnąć po ten tytuł. I siadło.

Liczba graczy: 1-4
Czas rozgrywki: 15-20min
Główne mechaniki: dice rolling, pattern building
Skomplikowanie zasad: 🎲🎲 (w pięciostopniowej skali)

Ubongo 3D mechanicznie nie różni się od swojego poprzednika, który zdobył nagrodę Gry Roku w kilku państwach europejskich i został okrzyknięty światowym bestsellerem. Podczas rozgrywki wciąż gramy 9 rund podczas których składamy wzory na naszych planszetkach, ale tym razem są to schematy, które układamy przestrzennie.
 
Do dyspozycji mamy 8 różnych klocków, po 2 w każdym z kolorów. To jakich będziemy używać podczas danej rundy określa nam wartość na kości, którą rzucamy przed rozpoczęciem. Gra oferuje nam 4 poziomy trudności – zielony, żółty, pomarańczowy i czerwony. Im trudniejszym poziom, tym więcej klocków będziemy układać, ale paradoksalnie, niektóre wzory złożone z większej liczby klocków są łatwiejsze niż te złożone tylko z trzech.
Dodatkowym elementem, który wprowadza trochę adrenaliny do rozgrywki jest klepsydra odliczająca czas. Jeśli podczas jednego obrotu nikomu z współgraczy nie uda się poprawnie ułożyć wzoru, możemy skorzystać z drugiej szansy. W przypadku gdy i tym razem nikomu się nie powiedzie, po prostu przechodzimy do kolejnej planszetki. Natomiast gdy ktoś ułoży wzór, krzyczy UBONGO! i czeka na upłynięcie czasu – reszta współgraczy wciąż może go ułożyć, po prostu otrzyma mniejsze nagrody. Zwycięzca otrzymuje szafir, warty 3 punkty. Za drugie miejsce gracz zdobywa bursztyn o wartości 1 punktu. Każdy komu udało się ukończyć dany poziom losuje również kryształ z woreczka.
 
W instrukcji przewidziano również wariant solo, który zakłada ukończenie jak największej liczby planszetek w określonym czasie.
Rozgrywkę w Ubongo 3D traktuję jako przerywnik lub wstęp do innych tytułów. Pozwala na rozgrzanie komórek mózgowych i rozpatruję je raczej w kategoriach zabawy, niż strategicznej rozgrywki. Nie znajdziemy tu głębi, ale nie ma w tym nic złego – to jest po prostu taki tytuł. Mimo jej braku, Ubongo oferuje wspaniałe możliwości edukacyjne i może pomóc w rozwoju myślenia przestrzennego dzięki przechodzeniu na kolejne poziomy trudności. Duże znaczenie ma tu także inteligencja wizualno-przestrzenna, ale na szczęście jest to obszar, który możemy rozwijać.

Tak jak wcześniej wspomniałem, mamy cztery poziomy skomplikowania. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na początku miałem problem nawet z kolorem zielonym, który w instrukcji jest sugerowany jako poziom dla dzieci. Całe szczęście podczas rozgrywek okazało się, że nie był to tylko mój problem, ale coś, z czym wszyscy na początku się borykają. Czasem potrzeba więcej czasu żeby coś w mózgu zaskoczyło, czasem mniej, ale taka przestrzenna forma na początku sprawia problem jeśli nie mamy z nią do czynienia na co dzień.

Mamy tutaj trochę mieszankę wybuchową – musimy mierzyć się nie tylko z presją czasu, ale też z logicznymi zagadkami i naszymi współgraczami, którzy niejednokrotnie będą od nas szybsi. Podczas rozgrywki występuje duża losowość, która wpleciona jest w samą mechanikę. Również dzięki niej Ubongo oferuje większą regrywalność, ponieważ na jednej planszetce mamy często nawet kilka wariantów.

W wersji podstawowej sugerowano wyeliminowanie czynnika losowego w punktacji przez możliwość otrzymywania innych kryształów, zależnie od zajętego miejsca. Tak czy inaczej, zwycięzca nigdy nie miał mniej punktów niż inni gracze, ale jeśli zajmujemy niższe miejsca to to jaki kryształ wylosujemy ma duże znaczenie. I moim zdaniem o ile przy rozgrywce na dwóch graczy nie ma to właściwie żadnego znaczenia, tak przy partiach z większą ilością graczy warto z niego skorzystać.

Jeśli macie w domu wiele tytułów i lubicie gry logiczne – zagrajcie w Ubongo 3D, tym bardziej jeśli podobał się Wam pierwowzór. Ubongo jest tytułem, który oferuje wiele możliwości i zanim się nim znudzimy, na pewno zaoferuje nam kilkanaście godzin emocjonujących rozgrywek
 
Jednak nie ma co się oszukiwać – Ubongo nie jest pozycją w którą będziemy grać do upadłego. Po pewnym czasie intensywnego eksploatowania zbyt dobrze poznamy planszetki, a i same układy będą dla nas mniejszym wyzwaniem. Nie planuję grywać w niego często – z pewnością sprawdzi się podczas grania z rodziną czy z osobami, które nie mają do czynienia z planszówkami lub od czasu do czasu jako przerywnik na naszych planszodomówkach. Póki co tytuł nie idzie na sprzedaż i dołączam go na swoją półkę, jednak patrząc obiektywnie stwierdzam, że za jakiś czas, kiedy przestanie mnie angażować na tyle, ile to robi obecnie, po prostu wymienię go na inny.