Recenzje

Wyspa Skye: Druidzi – recenzja

Wyspa Skye to pierwszy tytuł Alexandra Pfistera w jaki miałem okazję zagrać podczas swojej planszówkowej przygody. Zawsze podkreślam, że jest to jeden z moich ulubionych (jeśli nie ulubiony) projektantów gier i bardzo ubolewam, że jeszcze nie zagrałem w jego tegoroczne tytuły. Pisałem Wam w tym roku o dodatku Wędrowiec, który bardzo zmienił rozgrywkę w Wyspę Skye. Mimo, że początkowo wzbudził mieszane uczucia, ostatecznie Wędrowiec przekonał mnie do siebie i cieszę się, że dołączył do mojej kolekcji. Wiem jednak, że właśnie ze względu na te drastyczne zmiany, nie sprostał on oczekiwaniom wielu osób. Przy najnowszym dodatku Druidzi, czyli nowości od wydawnictwa Lacerta zdecydowano się na mniej rewolucyjny powrót na Wyspę Skye. Czy powrót do korzeni okaże się strzałem w dziesiątkę? Zapraszam na recenzję. 

Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: ok. 45-60 min
Główne mechaniki: tile placement, set collection
Stopień skomplikowania: (w pięciostopniowej skali): 🎲 🎲

Wyspa Skye: Druidzi – krótki opis zasad

Druidzi nie są tak inwazyjnym dodatkiem jakim był Wędrowiec, który właściwie wywracał całą rozgrywkę do góry nogami. Tutaj gra przebiega bardzo podobnie do tej z wersji podstawowej, oczywiście z pewnymi zmianami. Dodatek skupia się na planszy Dolmenów, która modyfikuje 4 fazę, czyli kupowanie kafelków.

Jeśli posiadacie Wędrowca to możecie ze sobą łączyć oba dodatki. W instrukcji wypatrujcie zielonych ramek – znajdziecie tam wskazówki, o których należy pamiętać podczas takiej rozgrywki.

Co do samych zasad, to teraz tuż po kupnie kafelków od przeciwników, możemy też kupić jeden kafelek z dodatkowej planszy. Warto zaznaczyć, że kafelki z dodatku nie znajdują się w worku, z którego standardowo dobieramy kafelki ale przed rozgrywką układamy je obok i na planszy Dolmenów. Następnie możliwości jest kilka. Po pierwsze, możemy kupić jeden z odkrytych kafelków na Dolmenie, płacąc jego koszt (który jest sumą kosztu samego kafelka i pola na którym się znajduje). Kolejną możliwością jest zapłacenie 5 monet aby dobrać dwa kafelki z worka i wybrać jeden z nich. W tym wypadku nie kupujemy już kafelków z Druidami tylko te, które standardowo biorą udział w rozgrywce. 

Niektóre z kafli Druidów posiadają nadrukowane kamienne tablice. Takie same tablice znajdziemy obok planszy Dolmenów. Gdy kupimy jeden z takich kafelków, otrzymujemy odpowiadającą mu tablicę, która ląduje obok parawanu, skąd przypomina nam o dodatkowej możliwości. Może być to ponowną punktacja jednego ze zwojów, lub zmniejszenie kosztu kupowanych od przeciwników kafelków.

Na koniec każdej rundy, w której nie został kupiony skrajny kafel Druidów należy usunąć go z planszy, a pozostał e przesunąć w prawo i uzupełnić puste miejsca nowymi kafelkami.

Do rozgrywki dołączają także dodatkowe płytki punktacji rund, których możemy używać naprzemiennie z tymi znajdującymi się zarówno w podstawce jak i w Wędrowcu.

Wyspa Skye: Druidzi – krótka recenzja

Można powiedzieć, że Druidzi  to bezpieczny dodatek stawiający na sprawdzone pomysły, dodający również coś od siebie. Oprócz nowej planszy i kafelków wprowadzono jeszcze jedno małe usprawnienie. Większość dotychczasowych celów punktowała zamykanie terenów. Teraz będziemy otrzymywać punkty również za niezamknięte tereny górskie i rzeki. 

Sam dodatek umożliwia większą rozbudowę naszego królestwa dzięki dodatkowym kafelkom, ale jednocześnie zubaża wagę jej aspektu licytacyjnego. Nawet jeśli nie kupimy kafelków od przeciwników, możemy kupić je z dodatkowej planszy, gdzie często znajdują się bardziej atrakcyjne kafelki. Dla mnie nie jest to minus, ale jeśli to aspekt licytacji podobał Wam się w Druidach najbardziej, to może wpłynąć na Waszą opinię.

Moje wrażenia z rozgrywek są bardzo pozytywne – dokładnie tak, jak to miało miejsce z podstawką. I o ile przy pierwszym dodatku pierwsze odczucia były mieszane, to tutaj od pierwszej partii wiedziałem, że mam do czynienia ze świetnym dodatkiem. Jeśli lubicie podstawkę, Druidzi na pewno się Wam spodobają. Zachęcam do ich zakupu tym bardziej, że nie jest to dodatek, który nadwyręży Waszą kieszeń.

Partia z dwoma dodatkami potrafi przyjemnie rozgrzać mózg. Musimy teraz zwracać uwagę nie tylko na kafelki przeciwników i planszę Dolmenu, ale również na spełnianie celów z dodatkowej planszy Wędrowca. Przy takich partiach warto odpowiednio wyważyć swoje posunięcia by nie skupić się wyłącznie na Wędrowcu, zapominając o celach z podstawki.  

A jak w parze?

Sweet spotem Wyspy Skye nigdy nie były rozgrywki dwuosobowe. Dzieje się tak za  sprawą chociażby niewielkiej ilości kafelków, która trafia wtedy go gry. Samo kupowanie kafli od pozostałych graczy jest również mniej ciekawe w mniejszym gronie. Nic więc dziwnego, że zarówno w podstawkę jak i w Wędrowca najlepiej grało mi się w 3 osoby. Miłą odmianą jest zatem fakt, że Druidzi nieźle radzą sobie w również w parze. Dzięki temu, że oprócz kafelków z worka możemy pozyskać je także z planszy dolmenów, rozbudowa naszego królestwa przebiega w sposób bardziej zróżnicowany i strategiczny. Jako że obecnie gram głównie we dwie osoby, doskwierało mi, że nie mogę tak często wyciągać Wyspy na stół. Na szczęście teraz sytuacja się zmieniła. Bardzo podoba mi się również rozgrywka we dwoje z dwoma dodatkami jednocześnie. Jeśli mam grać w Wyspę Skye we dwoje to tylko z Druidami lub z dwoma dodatkami.  

Podsumowanie

Jeśli lubicie podstawkę Wyspy Skye, to z pewnością polubicie i Druidów. Dzięki nowej planszetce dolmenów kupimy dodatkowe kafelki zapewniające specjalne umiejki. Dodatek nie wnosi do gry rewolucyjnych zmian, ale wprowadza „więcej dobrego”, a rozbudowa naszych terenów staje się teraz jeszcze przyjemniejsza. 

Plusy:
– więcej możliwości rozbudowy swojego królestwa dzięki nowej planszy Dolmenów
– sześć nowych płytek celów, które m.in. wprowadzają punktację za niezamknięte tereny
Wyspa Skye w końcu przystępna na dwie osoby

Minusy:
– zmniejszenie roli licytacji i odpowiedniej wyceny – kafelki zawsze można kupić z dodatkowej planszetki 

Czy gra zostaje w kolekcji? Zdecydowanie tak – wszystkie trzy pudełka z Wyspą Skye mają silną pozycję na mojej półce. Przydałby się jakiś big box 😉