Recenzje

Zostałem wędrowcem. GRAmy w Wyspę Skye: Wędrowca!

Muszę się przyznać, że bardzo lubię gry Pfistera i obecnie jest to chyba mój ulubiony projektant gier planszowych. Podoba mi się zarówno Mombasa, Great Western Trail (tym bardziej z dodatkiem) i właśnie Wyspa Skye, co mogliście ostatnio zobaczyć w poście podsumowującym moje ulubione gry z 2018. Wszystkie zostały wydane przez Lacertę, która również w najbliższych miesiącach wyda Blackout czyli kolejną perełkę tego autora, o czym na pewno już mieliście okazję czytać. Na chwilę obecną razem z 5 klanami Wyspa Skye to moja ulubiona gra kafelkowa na średniozaawansowanym poziomie.

Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: około 90minut
Główne mechaniki: tile placement, licytacja
Skomplikowanie zasad: 🎲🎲🎲 (w pięciostopniowej skali)

Zasady gry podstawowej właściwie się nie zmieniają, więc jeśli pamiętacie je z podstawki to jesteśmy w domu. Jeśli nie, to w skrócie zarysowując – każdy z graczy rozbudowuje swój zamek, kolejno dołączając do niego kafle terenu, które oczywiście muszą się zgadzać z tymi, które już zostały dołożone (wyjątkiem są połączenia drogą). Na każdą rozgrywkę losuje się 5 celów, a co rundę rozpatruje się inne – na początku będą to pojedyncze, ale im bliżej końca gry, tym ich liczba będzie rosnąć. Głównym punktem rozgrywki jest sprytny mechanizm licytacji – każdy z graczy wyciąga z worka 3 kafle, następnie do dwóch przyporządkowuje wartość pieniężną (co najmniej 1 złoto ze swoich zasobów), a do pozostałego kafelka żeton odrzucenia, czyli tzw. siekierkę.

W Wędrowcu dochodzi nam dodatkowa planszetka dla każdego z graczy, wprowadzająca nam trzy tory, na których możemy awansować – wojownika, kupca i herolda. Każdy z nich zapewni nam inne bonusy – dodatkowe punkty zwycięstwa co rundę, zwiększony zasięg naszego wędrowca czy jednorazowe bonusy.
Aby awansować, musimy doprowadzić naszego wędrowca na kafelek, który spełnia wymóg na jednym z torów, znajdujący się po prawej od naszego znacznika. Niekiedy wystarczy po prostu mieć beczkę czy bydło, innym razem będzie jednak trzeba doprowadzić wędrowca na skraj naszych ziem.
 
Początkowo wędrowiec ma 4 punkty ruchu – jeśli przemieszcza się z kafelka na kafelek, które nie są połączone ze sobą drogą to zużywa 2 punkty ruchu, a jeśli są to tylko 1. Do spełniania celów służą kostki – na starcie otrzymujemy 2, ale możliwe jest odblokowanie 3 na jednym z torów. Możliwe jest także awansowanie przez zamek, które pozwala przesunąć jedną z naszych kosteczek w momencie gdy zapłacimy wymagany koszt, znajdując się naszym wędrowcem w zamku.
 
Dodatkowo, w momencie gdy inny gracz kupuje Twój kafelek to możliwy jest również jednorazowy awans na torze wojownika. W momencie zakupu kafelku z wędrowcem można awansować na wybranym dowolnie wybranym torze.
Po pierwszej partii nie byłem zachwycony Wędrowcem. Wszystko wydawało mi się jakieś naciągane i miałem trochę poczucie, że ten dodatek bez sensu próbuje zrobić z Wyspy grę trudniejszą niż w rzeczywistości jest.
 
Podczas drugiej partii coś kliknęło. Dodatkowa możliwość awansowania na torze wojownika lub kupowania kafli z wędrowcem sprawia, że można wycisnąć satysfakcjonujące combo, które pozwala na zdobycie dodatkowych bonusów.
 
Trzon całej rozgrywki pozostał niezmieniony, więc wciąż licytujemy i kupujemy kafle od naszych przeciwników. Teraz zmienia się to, że czasami chcemy, żeby nasi przeciwnicy kupowali nasze kafelki, na czym wcześniej niekoniecznie nam zależało.
 
O ile podstawka Wyspy Skye była dość nieskomplikowana, Wędrowiec przenosi rozgrywkę na całkowicie inny poziom. Dodatek sprawia, że gra jest trudniejsza i dłuższa.

Wcześniej wszyscy gracze mocno skupiali się na celach, które pozwalały na zdobywanie punktów. Teraz, musimy dodatkowo skupić się na awansie na torach, przez co zauważyłem, że nie wszyscy przywiązują już tak dużą wagę do wszystkich celów. Sam podczas rozgrywki wolę sobie niektóre odpuścić, bo osiągając odpowiedni poziom na torach z dodatku jestem w stanie zrekompensować brakujące punkty.

Dodatkowo istnieje możliwość zdobycia bonusu, który pozwala na nie odrzucanie kafla podczas licytacji – dzięki temu mamy możliwość większej rozbudowy naszych włości i w efekcie na zdobycie większej liczby punktów.

Po kilku partiach muszę przyznać, że bardzo polubiłem Wędrowca, ale z pewnością nie jest to dodatek na każdą partię i nie polecę go każdemu. O ile przy Great Western Trail dodatek Kolej na północ jest moim zdaniem must-have dla tych, którzy lubią podstawkę to tutaj tak nie jest.
 
Jeśli macie Wyspę Skye w swojej kolekcji ze względu na jej familijny charakter oraz intuicyjną i stosunkowo szybką rozgrywkę to nie wydaje mi się, żeby Wędrowiec był koniecznością. W takim wypadku może się okazać, że będzie to dla Was za dużo i że zepsuje to radość z rozgrywki.
 
Natomiast jeśli lubicie wersję podstawową i jesteście ciekawi trudniejszej i bardziej skomplikowanej rozgrywki, spróbujcie. Pierwsza partia prawdopodobnie będzie całkowicie nieintuicyjna, ale później gdy wszystko załapiecie, z pewnością będziecie zadowoleni.
 
Moim zdaniem Wędrowiec jest bardzo dobrym dodatkiem i jest tym, czego od dodatku oczekuję. Nie tylko dodaje do rozgrywki dodatkową warstwę, ale również sprawia, że od teraz mamy tak naprawdę dwie gry – podstawowa Wyspa Skye świetnie sprawdzi się do wprowadzania nowych graczy oraz pierwszego kontaktu z tytułem, natomiast Wędrowiec będzie pewnym krokiem naprzód.
Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!