Recenzje

Co ja robię na dalekim wschodzie? GRAmy w Zamek Smoków!

Mahjong. Gra, która od 1920 roku podbija rynek zachodni, znana jest właściwie na całym świecie. Mówi się, że pochodzi z czasów starożytnych, a sam Konfucjusz był jej wielkim fanem. Mimo, że wiele osób nie ma pojęcia w jaki sposób poprawnie w nią grać to nazwa jest na tyle rozpoznawalna, że wszyscy kojarzą mahjonga z płytkami. W wersji tradycyjnej wykonywane były z kości słoniowej, ale obecnie najczęściej można znaleźć takie z tworzywa sztucznego.

Dzisiaj przedstawiam Wam Zamek Smoków od wydawnictwa Rebel, czyli grę która niedawno miała swoją premierę w Polsce. Zamek Smoków jest inspirowany mahjongiem, a ja sam często się na niego powoływałem, chcąc nakłonić nieplanszówkowe osoby do partii.

Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 45 minut
Główne mechaniki: tile placement
Skomplikowanie zasad: 🎲🎲🎲 (w pięciostopniowej skali)

Chcesz zobaczyć co jest w środku?

Ułożyć jak najlepszą kombinację. GRAmy!

Zamek Smoków nie ma wiele wspólnego z wcześniej wspomnianym mahjongiem. W tradycyjnej wersji używa się 144 płytek by stworzyć jak najlepiej punktowane kombinacje. W Zamku używamy 116 kamieni, które są podzielone na kamienie stronnictw i kamienie specjalne.Podczas swojej tury gracz może:

  • wziąć dwa identyczne kamienie: jeden kamień z góry konstrukcji, a drugi z dowolnego niższego poziomu. Muszą się one zgadzać nie tylko kolorem, ale również symbolem na nich się znajdującym.
  • wziąć jeden kamień i jedną świątynię i dołożyć ją na tor świątyń
  • wziąć jeden kamień, odrzucić go i zdobyć 1 punkt
  • pod koniec gry, gdy zostanie już tylko najniższy poziom, gracze mogą również korzystać z akcji przywołania ducha, polegającej na wzięciu żetonu o wartości 2 punktów. Gdy po jego wzięciu, gracz odsłoni wykrzyknik pod spodem, wyzwalany jest koniec gry

Po wzięciu kamieni, gracze przenoszą je na swoją planszetkę i rozkładają wedle uznania. Te kamienie będą tworzyć prywatny zamek gracza. W przypadku gdy po dołożeniu kamieni powstanie grupa co najmniej czterech w jednym kolorze, które stykają się bokami to są one natychmiastowo scalane. Dzieje się to według prostego przelicznika: im więcej kamieni scalamy, tym więcej otrzymujemy punktów.

Podczas scalania gracz może także zdecydować się na wybudowanie świątyń (ich ilość jest zależna od rodzaju kamieni, które scalamy – 1 przy kamieniach stronnictw lub 2 przy kamieniach specjalnych (przy scalaniu smoków, gracz otrzymuje także dodatkowy punkt zwycięstwa). Po scaleniu (i odwróceniu kamieni) można ponownie je dokładać w to samo miejsce, tworząc stosy.
 
Gdy zdecydujemy się wybudować świątynię na pojedynczym kamieniu, otrzymamy jeden punkt. Jeśli świątynia znajdzie się na dwóch kamieniach, otrzymamy 2 punkty, a gdy położymy ją na trzech lub więcej kamieniach, otrzymamy 3 punkty. Należy pamiętać o tym, że po dołożeniu świątyni nie można dokładać kamieni do danego stosu.

Cała rozgrywka może skończyć się na dwa sposoby – z planszy mogą zniknąć wszystkie kamienie lub koniec gry może zostać aktywowany przez akcję przywołania ducha.

Muszę przyznać, że gra jest bardzo ładna. Wrażenie robią nie tylko solidne płytki, ale też sama warstwa graficzna planszy, planszetek i kart. Wiem, że pojawiały się zarzuty odnośnie pewnych niedoskonałości na płytkach – rzeczywiście na swoich również takie znalazłem, ale te odbarwienia można bez problemu usunąć zmywaczem do paznokci, a w samej grze zupełnie nie przeszkadzają.
 
Jak wiecie, lubię gry logiczne, więc miałem wysokie oczekiwania siadając do partii. Gra je jeszcze przerosła – mimo stosunkowo prostych zasad, które są jasno opisane w instrukcji, jest tu możliwość na trochę główkowania.
Do gry może usiąść naprawdę każdy. Grałem w nią nie tylko z zapalonymi graczami czy z osobami, które czasami siadają do stołu, ale również z takimi, które z planszówkami nie mają właściwie w ogóle do czynienia, a nawet ze swoją mamą. Zamek Smoków podobał się wszystkim.
 
Powyżej w zasadach opisałem wersję podstawową, ale w pudełku znajdziemy również karty, które urozmaicą naszą rozgrywkę – karty smoków zapewniają dodatkowe punkty na koniec gry po spełnieniu określonych przez nie warunków, a karty duchów pozwolą nam na korzystanie z ich umiejętności podczas rozgrywki (po odrzuceniu pojedynczego odkrytego kamienia z naszej planszetki). Kart razem jest 20, więc mamy właściwie 100 różnych kombinacji, które możemy wylosować podczas rozgrywki (o ile używamy po jednej karcie z danego rodzaju).
 
Podczas gry można korzystać z dwustronnych planszy wskazujących rozmieszczenie kamieni zależnie od liczby graczy, ale można też skorzystać z 12 możliwości ułożenia Zamku opisanych w instrukcji, które znacznie zwiększają regrywalność. Każde ułożenie trzeba rozpracować, bo nie są one tak łatwe jak te sugerowane na planszach.

A jak w parze?

Wszystkie składy osobowe działają bardzo dobrze (chociaż w przypadku 4 osób partia mija dość szybko i mamy mało możliwości), ale najbardziej podobały mi się partie dwuosobowe. Mamy wtedy największe możliwości jeśli chodzi o planowanie swoich ruchów czy też zebranie jak największej liczby płytek danego rodzaju. Przy większej ilości osób trzeba się pilnować by nie skończyć z płytkami, których nie można scalić – często zdarzało mi się, że się po prostu zagapiłem i nie zauważyłem, że któryś z przeciwników zbiera kamienie, na które i ja się czaiłem, więc po ich scaleniu często nie pozostawało ich w Zamku tyle, żebym i ja mógł to zrobić. Trzeba też uważnie rozkładać kamienie – wystarczy kilka nieprzemyślanych ruchów by się przyblokować.
Nie znajdziecie tu za wiele interakcji – Zamek Smoków można porównać do Sagrady, w której pracujemy nad swoją planszetką, ale staramy się nie dać możliwości zgarnięcia dobrych kamieni naszym przeciwnikom. W Sagradzie jest to nawet jeszcze bardziej widoczne, bo o ile w Zamku Smoków nawet po podebraniu przez przeciwnika danego setu kamieni możemy wziąć zdecydować się na coś innego (chociaż im dalszy etap gry tym wybór jest mniejszy, ale możemy zawsze skorzystać z opcji wzięcia jednego kamienia lub po prostu odrzucenia jednego za punkt zwycięstwa) to w Sagradzie doprowadza to do tego, że po prostu nie uzupełnimy swojej planszetki do końca i skończymy z minusowymi punktami.
 
Setup może być męczący, ale jeśli zamku nie tworzymy sami, nie zajmie to długo. Często pojawiają się problemy przy scalaniu kamieni – podczas obracania ich na drugą stronę wiele razy rozwalałem kawałek swojego zamku, bo wyciągnięcie kamienia ze środka konstrukcji jest właściwie niemożliwe, bez rozsuwania całej konstrukcji. Niektóre karty umiejętności nie są interesujące i mimo tak wielu kombinacji, bardzo często nie czułem potrzeby kierowania się nimi podczas rozgrywki.
 
Moim zdaniem będzie to taki evergreen, który co jakiś czas będzie trafiał na stół. Zdecydowanie warto go przetestować – na pewno nie każdemu spodoba się na tyle, żeby dołączyć go do swojej kolekcji, bo sama rozgrywka nie jest szczególnie emocjonująca, ale warto dać jej szansę. Jestem bardzo zadowolony, że Zamek Smoków dołączył do mojej, bo co tu dużo mówić, mi się bardzo podoba i jestem przekonany, że będzie lądował dość często na stole.
Chcesz wiedzieć jak oceniam gry? Kliknij tutaj!